Szukaj

​

Zaloguj

Zaloguj się

Jesteś nowym klientem?

Zarejestruj się

Szukaj

​

Zaloguj

Zaloguj się

Jesteś nowym klientem?

Zarejestruj się
Strona Główna/Artykuły/Hamulec w fabrykach. Polska motoryzacja płaci rachunek za europejski kryzys i drogą energię

AKTUALNOŚCI

Hamulec w fabrykach. Polska motoryzacja płaci rachunek za europejski kryzys i drogą energię

Linie montażowe zwalniają tempo, a w działach kadr przybywa wypowiedzeń. Europejski przemysł motoryzacyjny złapał zadyszkę, co bezpośrednio przekłada się na sytuację w polskich fabrykach. Najnowsze dane pokazują wyraźny trend: zatrudnienie w sektorze zjechało do poziomu, jakiego nie widzieliśmy od dziewięciu lat. Zastanawiamy się, gdzie leży granica opłacalności, gdy globalne koncerny tną koszty, a cały europejski rynek mierzy się z chińską konkurencją.


Data publikacji: 02.10.2026

Data aktualizacji: 02.10.2026

Podziel się:

Motocyklista jadący krętą drogą w promieniach zachodzącego słońca. Zdjęcie ilustruje wyzwania stojące przed branżą motoryzacyjną, która musi nawigować przez trudne warunki rynkowe i rosnące koszty.
Polska branża motoryzacyjna mierzy się z falą zwolnień wywołaną europejskim kryzysem i wysokimi kosztami energii. Źródło: Magnific Premium
Spis treści:

1. Eksportowa kroplówka

2. Samochody osobowe zostają w salonach

3. Redukcje etatów z rachunkami za prąd w tle

Eksportowa kroplówka

Polska jest ważnym graczem w produkcji części samochodowych, ale ten model biznesowy opiera się na ścisłym uzależnieniu od rynków zachodnich. Ponad 90 procent produkcji zjeżdżającej z naszych taśm trafia za granicę, w dużej mierze do zakładów niemieckich, francuskich i włoskich. Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM), przypomina, że nasz kraj to zaledwie fragment zglobalizowanej układanki. Kiedy zachodni partnerzy ograniczają zamówienia, my natychmiast odczuwamy to na własnym podwórku.

Raport AutomotiveSuppliers.pl za pierwszy kwartał 2026 roku potwierdza tę zależność. W najmniejszych firmach (do 9 pracowników) produkujących dla motoryzacji wartość produkcji spadła o 0,5 proc. w ujęciu rocznym, zatrzymując się na poziomie 117,9 mld zł. Podobną korektę zaliczyli więksi gracze, zatrudniający powyżej 49 osób – tu wynik skurczył się o 0,3 proc., sięgając 113,9 mld zł. Największy zjazd odnotowano w sektorze silników i samych pojazdów, z wynikiem słabszym o 4,3 proc. (spadek do 46,7 mld zł). Na tym tle wyróżniają się jedynie producenci naczep i przyczep, którzy wypracowali wzrost rzędu 13,2 proc.


Polska jest ważnym graczem w produkcji części samochodowych, ale ten model biznesowy opiera się na ścisłym uzależnieniu od rynków zachodnich. Ponad 90 procent produkcji zjeżdżającej z naszych taśm trafia za granicę, w dużej mierze do zakładów niemieckich, francuskich i włoskich.


Samochody osobowe zostają w salonach

Prezes PZPM zachowuje jednak chłodną głowę i unika mówienia o całkowitym tąpnięciu branży. Zauważa, że o ile sprzedaż samochodów osobowych wyraźnie kuleje – w porównaniu do lat 2019-2021 na rynek trafia od 2 do 3 milionów aut mniej – o tyle segment pojazdów dostawczych i ciężarowych pozostaje stabilny. Co więcej, na naszym krajowym podwórku notuje on nawet lekkie wzrosty. Trzy polskie fabryki montujące auta użytkowe dwóch różnych marek pozwalają utrzymać pewien produkcyjny balans. W ogólnym rozrachunku to jednak nie wystarcza, by uchronić całą branżę przed zwolnieniami.

Redukcje etatów z rachunkami za prąd w tle

Cięcia kadrowe stały się po prostu rynkowym faktem. Według AutomotiveSuppliers.pl w pierwszym półroczu 2026 roku zatrudnienie w branży spadło do pułapu nienotowanego od blisko dekady. Z małych firm ubyło 7,1 tysiąca miejsc pracy (spadek o blisko 3,6 proc. do poziomu 192,6 tys. osób). Średnie i duże zakłady zredukowały załogi o 6,1 tysiąca pracowników.

Skąd ta presja na cięcie etatów? Koncerny zmagają się z rynkową walką i rosnącą siłą chińskich marek, co wymusza szukanie oszczędności na każdym etapie. Producenci szukają miejsc, w których mogą najtaniej pozyskać podzespoły. W zderzeniu z procesem optymalizacji kosztów wysokie kwalifikacje czy wieloletnie doświadczenie polskich pracowników to często zbyt mało, by utrzymać zlecenia.

Kluczową przeszkodą dla polskiego przemysłu stają się koszty funkcjonowania, a konkretnie – ceny energii. Jakub Faryś wskazuje, że drogi prąd sprawia, że inwestorzy chętniej spoglądają na tańsze rynki na południu Europy. Wygranym w tej sytuacji jest Hiszpania, która dzięki niższym kosztom energii wyrasta na europejskie zagłębie produkcyjne, zajmując drugie miejsce na kontynencie pod względem liczby produkowanych aut. Jak długo polskie zakłady zdołają skutecznie konkurować na rynku, na którym to właśnie rachunki za prąd dyktują przemysłowe być albo nie być?

Źródło: FXMAG, opracowanie własne

Zobacz również

Zamaskowany haker w czarnej bluzie z kapturem pracujący na laptopie w ciemności. Ilustruje to cyberatak grupy Fingerprint na platformę Fakturownia.pl i kradzież 6 TB danych.
Przeczytaj