AKTUALNOŚCI
Polski Creotech chce produkować nawet 100 satelitów rocznie. Europa ma jednak problem z ich wynoszeniem na orbitę
Creotech Instruments przygotowuje rozbudowę swoich zdolności produkcyjnych. Polski producent technologii kosmicznych zamierza do 2029 roku uruchomić nową fabrykę na Mazowszu, która będzie mogła wytwarzać nawet 100 satelitów rocznie. To dziesięciokrotnie więcej niż obecne możliwości zakładu w Piasecznie. Ambicje spółki wpisują się w plany rozwoju europejskiego przemysłu kosmicznego, który mierzy się jednak z istotnym ograniczeniem: niewystarczającą liczbą własnych rakiet zdolnych do wynoszenia satelitów na orbitę.
Data publikacji: 21.10.2026
Data aktualizacji: 21.10.2026
Podziel się:

Polski przemysł kosmiczny przygotowuje się do zwiększenia skali działalności. Creotech Instruments, jeden z krajowych producentów satelitów i systemów kosmicznych, planuje otwarcie w 2029 roku nowego zakładu produkcyjnego w województwie mazowieckim. Jak poinformował w rozmowie z agencją Reuters prezes spółki Grzegorz Brona, inwestycja ma umożliwić dziesięciokrotne zwiększenie obecnych mocy produkcyjnych.
Obecnie fabryka Creotechu w Piasecznie pod Warszawą jest w stanie wytwarzać 10 satelitów rocznie. Nowy zakład ma pozwolić na produkcję 40 urządzeń różnych typów lub nawet 100 egzemplarzy jednego modelu. Ostateczna wielkość produkcji będzie więc zależeć od rodzaju realizowanych zamówień.
Spółka zamierza jednocześnie rozwijać działalność poza Polską. W najbliższych tygodniach planuje rozpocząć tworzenie spółek zależnych we Francji i Niemczech, zwiększając obecność na dwóch ważnych europejskich rynkach przemysłu kosmicznego.
Rozbudowa zdolności produkcyjnych Creotechu zbiega się z rosnącym zapotrzebowaniem na satelity wykorzystywane w komunikacji, obserwacji Ziemi i obronności. Europejskie państwa chcą zwiększać liczbę własnych urządzeń orbitalnych, ograniczając zależność od infrastruktury kontrolowanej przez przedsiębiorstwa spoza kontynentu. Samo zwiększenie produkcji nie rozwiąże jednak wszystkich problemów.
Ambicje spółki wpisują się w plany rozwoju europejskiego przemysłu kosmicznego, który mierzy się jednak z istotnym ograniczeniem: niewystarczającą liczbą własnych rakiet zdolnych do wynoszenia satelitów na orbitę.
Satelity można produkować w Europie. Trudniej wynieść je na orbitę
Największym ograniczeniem europejskich ambicji pozostają możliwości wynoszenia ładunków w przestrzeń kosmiczną. Choć na kontynencie rozwijane są technologie satelitarne, liczba startów europejskich rakiet jest niewielka w porównaniu ze Stanami Zjednoczonymi. W 2025 roku na świecie przeprowadzono 324 starty orbitalne. Europa odpowiadała za zaledwie osiem z nich, podczas gdy Stany Zjednoczone zrealizowały 193.
Dysproporcja pokazuje, że rozwój produkcji satelitów nie idzie w parze z rozbudową europejskiej infrastruktury startowej. W praktyce oznacza to konieczność korzystania z usług zagranicznych operatorów, przede wszystkim amerykańskich.
Europejskie firmy mogą dysponować zdolnościami do budowy tysięcy satelitów, ale bez odpowiedniej liczby rakiet nie będą w stanie samodzielnie umieścić ich na orbicie. W jego ocenie dostęp do usług wynoszenia ładunków staje się również kwestią polityczną.
Prezes Creotechu ostrzegł, że administracja Stanów Zjednoczonych może wykorzystywać kontrolę nad technologiami rakietowymi jako narzędzie nacisku na europejskich partnerów. Jest to ocena przedstawiona przez szefa polskiej spółki, wynikająca z rosnącej zależności Europy od amerykańskiej infrastruktury.
Amerykańskie technologie tworzą zależność polityczną
Obawy o niezależność europejskiego sektora kosmicznego nasiliły się po doniesieniach dotyczących możliwego ograniczenia dostępu Ukrainy do Starshield, wojskowej wersji satelitarnej sieci Starlink.
Według informacji, które pojawiły się przed wywiadem z prezesem Creotechu, Biały Dom miał polecić SpaceX ograniczenie dostępu do tej usługi. Prezydent Donald Trump zakwestionował jednak doniesienia, wskazując, że nie posiada informacji potwierdzających taką decyzję.
Nie rozstrzygnięto zatem, czy ograniczenia rzeczywiście zostały wprowadzone na polecenie amerykańskich władz. Sama możliwość wystąpienia podobnej sytuacji stała się jednak argumentem w dyskusji o europejskiej niezależności technologicznej.
Skalę dominacji amerykańskich przedsiębiorstw dobrze ilustruje pozycja Starlinka. Według danych Europejskiej Agencji Kosmicznej satelity tej konstelacji stanowią ponad 60 proc. wszystkich aktywnych urządzeń znajdujących się na orbicie.
Dla europejskich producentów problem nie sprowadza się wyłącznie do ceny usług startowych. Uzależnienie od zagranicznych operatorów może wpływać również na terminy realizacji misji i dostępność usług w sytuacjach napięć międzynarodowych. Creotech stara się ograniczać część tych zależności już na etapie projektowania satelitów.
Dla europejskich producentów problem nie sprowadza się wyłącznie do ceny usług startowych. Uzależnienie od zagranicznych operatorów może wpływać również na terminy realizacji misji i dostępność usług w sytuacjach napięć międzynarodowych.
Creotech rezygnuje z amerykańskich podzespołów
Polska spółka przyjęła strategię unikania amerykańskich komponentów w produkowanych urządzeniach. Powodem są przepisy Stanów Zjednoczonych regulujące eksport technologii o potencjalnym zastosowaniu wojskowym.
Zgodnie z tymi regulacjami obecność amerykańskiego podzespołu może skutkować objęciem całego satelity ograniczeniami eksportowymi. W określonych przypadkach Waszyngton ma możliwość zablokowania jego sprzedaży zagranicznemu odbiorcy.
Dla przedsiębiorstwa działającego na międzynarodowym rynku oznacza to dodatkowe ryzyko związane z realizacją kontraktów. Wykorzystanie komponentów pochodzących spoza Stanów Zjednoczonych ma zwiększać swobodę sprzedaży produktów i ograniczać zależność od amerykańskich decyzji administracyjnych.
Strategia ta nie rozwiązuje jednak problemu wynoszenia satelitów na orbitę. Creotech nie produkuje własnych rakiet, dlatego musi korzystać z usług zewnętrznych operatorów.
Przykładem jest program MikroGlob realizowany na potrzeby polskiej obronności. Wszystkie cztery satelity zbudowane przez Creotech w ramach tego przedsięwzięcia zostały wyniesione na orbitę przez SpaceX.
Powstaje więc sytuacja, w której polska firma może rozwijać własną technologię i uniezależniać konstrukcję urządzeń od amerykańskich komponentów, ale nadal pozostaje zależna od amerykańskich usług startowych.
Unia zamierza rozwijać możliwości wynoszenia ładunków. Do 2034 roku planuje osiągnąć poziom 62 startów rocznie z kosmodromów zlokalizowanych w Europie i Kanadzie.
Unia Europejska chce zwiększyć liczbę satelitów z 80 do 630
Europejskie instytucje dostrzegają potrzebę rozbudowy własnej infrastruktury kosmicznej. Komisarz UE ds. obrony i przestrzeni kosmicznej Andrius Kubilius zapowiedział zwiększenie liczby satelitów rządowych z obecnych 80 do 630.
Równolegle Unia zamierza rozwijać możliwości wynoszenia ładunków. Do 2034 roku planuje osiągnąć poziom 62 startów rocznie z kosmodromów zlokalizowanych w Europie i Kanadzie. Realizacja tych zamierzeń ma odpowiadać na rosnące zapotrzebowanie związane między innymi z programem nawigacji satelitarnej Galileo oraz systemem obserwacji Ziemi Copernicus.
Rozbudowę infrastruktury startowej przygotowuje również Europejska Agencja Kosmiczna. We wrześniu ESA poinformowała, że rozważa zwiększenie częstotliwości startów rakiet Ariane 6 i Vega-C, aby ograniczyć ryzyko powstawania zatorów w obsłudze przyszłych misji. Operator rakiet Ariane 6, firma Arianespace, planuje od 2027 roku realizować dziewięć lub dziesięć startów rocznie.
To część szerszego procesu rozwoju europejskiego sektora rakietowego. W marcu 2026 roku ESA uruchomiła inicjatywę European Launcher Challenge, której celem jest wspieranie prywatnych przedsiębiorstw i start-upów oferujących usługi wynoszenia ładunków kosmicznych.
Wśród rozwijanych przedsięwzięć znajdują się komercyjne porty kosmiczne SaxaVord w Szkocji i Andøya w Norwegii. Niemieckie firmy Isar Aerospace oraz Rocket Factory Augsburg pracują natomiast nad rozszerzeniem możliwości startów lekkich i średnich rakiet nośnych.
Europa potrzebuje nawet dekady na rozbudowę infrastruktury
Budowa niezależnych zdolności kosmicznych wymaga jednak czasu. Według ocen przywoływanych przez Reuters europejski przemysł może potrzebować nawet dziesięciu lat na osiągnięcie odpowiedniej skali wynoszenia satelitów.
Dyrektor generalny ESA Josef Aschbacher zwraca uwagę na konieczność szybkiego zwiększania częstotliwości startów. W przeciwnym razie rozwijająca się produkcja satelitów może doprowadzić do sytuacji, w której liczba gotowych urządzeń będzie rosła szybciej niż możliwości umieszczania ich na orbicie. Aschbacher zaproponował również dziesięcioletni program o wartości 10 mld euro, zakładający opracowanie niezależnego europejskiego statku załogowego oraz technologii odzyskiwania rakiet. Przedsięwzięcie miałoby zostać zrealizowane w perspektywie zakończenia funkcjonowania Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, planowanego na przełom 2030 i 2031 roku.
Przedstawione projekty pozostają na różnych etapach przygotowania. Część dotyczy zwiększania liczby startów już wykorzystywanych rakiet, inne zakładają rozwijanie nowych konstrukcji i infrastruktury. Dla producentów takich jak Creotech oznacza to, że zwiększanie mocy produkcyjnych będzie prawdopodobnie wyprzedzać pełną rozbudowę europejskiego zaplecza rakietowego.
Od mikrosatelitów do urządzeń o masie 500 kg
Creotech zamierza zwiększać nie tylko liczbę produkowanych satelitów, lecz także ich rozmiary i możliwości techniczne. Obecnie firma specjalizuje się w małych satelitach i mikrosatelitach, których masa wynosi zwykle od 10 do kilkudziesięciu kilogramów. Do ich budowy wykorzystuje własną rodzinę modułowych platform HyperSat.
Wśród rozwijanych produktów znajdują się platforma obserwacji Ziemi HyperSat oraz modele Seagull, Eagle 2.0 i Nano 2.0. Spółka uczestniczy również w programach PIAST i MikroGlob, realizowanych na potrzeby polskiego sektora obronnego. Satelity tych konstelacji zostały wyniesione na orbitę w październiku 2026 roku.
Działalność Creotechu obejmuje także współpracę z Europejską Agencją Kosmiczną. Firma dostarcza platformy i podsystemy wykorzystywane w misjach badawczych, w tym Comet Interceptor, JUICE, LISA i Plasma Observatory. Uczestniczy również w projekcie księżycowym Twardowski, którego celem jest mapowanie powierzchni Księżyca. Kolejnym etapem rozwoju ma być wejście w segment większych urządzeń. Do 2032 roku Creotech zamierza osiągnąć zdolność budowy satelitów o masie 500 kg.
Oznaczałoby to rozszerzenie działalności poza segment małych urządzeń, na którym obecnie koncentruje się produkcja. Zwiększenie dopuszczalnej masy satelitów pozwoliłoby spółce ubiegać się o realizację przedsięwzięć wymagających większych platform kosmicznych.
Kolejnym etapem rozwoju ma być wejście w segment większych urządzeń. Do 2032 roku Creotech zamierza osiągnąć zdolność budowy satelitów o masie 500 kg.
Polska firma chce skorzystać z rozwoju europejskiego rynku
Plany Creotechu pojawiają się w okresie, w którym europejskie państwa zapowiadają rozbudowę własnych konstelacji satelitarnych, a instytucje unijne przygotowują zwiększenie liczby misji kosmicznych.
Nowa fabryka na Mazowszu ma umożliwić polskiemu przedsiębiorstwu realizację większej liczby zamówień, natomiast tworzenie spółek zależnych we Francji i Niemczech może ułatwić działalność na kolejnych rynkach. Rozwijanie produkcji satelitów o masie do 500 kg stanowi z kolei próbę wejścia w segment urządzeń o większych możliwościach technicznych.
Wszystkie te zamierzenia pozostają jednak planami spółki. Uruchomienie fabryki w 2029 roku nie oznacza automatycznie osiągnięcia produkcji 100 satelitów rocznie. Wartość ta określa docelowe możliwości zakładu przy wytwarzaniu jednego modelu, a rzeczywisty poziom produkcji będzie zależeć od struktury i liczby zamówień.
Równocześnie europejski sektor kosmiczny będzie musiał rozwiązać problem dostępu do rakiet nośnych. Bez rozbudowy własnej infrastruktury nawet znaczący wzrost liczby produkowanych satelitów nie przełoży się na porównywalny wzrost liczby urządzeń umieszczanych na orbicie przez europejskich operatorów.
Creotech przygotowuje się zatem do zwiększenia produkcji w momencie, gdy cały europejski przemysł kosmiczny stoi przed decyzjami dotyczącymi rozbudowy infrastruktury startowej. Perspektywa najbliższej dekady pokaże, czy rozwój obu części sektora będzie przebiegał w podobnym tempie.
Źródło: Euronews/Reuters, opracowanie własne
Zobacz również



