Szukaj

​

Zaloguj

Zaloguj się

Jesteś nowym klientem?

Zarejestruj się

Szukaj

​

Zaloguj

Zaloguj się

Jesteś nowym klientem?

Zarejestruj się
Strona Główna/Artykuły/Warszawska giełda na historycznych szczytach. WIG zyskał ponad 250 proc. w cztery lata

AKTUALNOŚCI

Warszawska giełda na historycznych szczytach. WIG zyskał ponad 250 proc. w cztery lata

Jeszcze cztery lata temu warszawska giełda znajdowała się w dołku jednej z najgłębszych bess ostatnich lat. Dziś indeks WIG ustanawia kolejne rekordy, a WIG20 jest o krok od historycznego maksimum. Od października 2022 roku główne indeksy GPW zyskały odpowiednio 254 i 216 proc. Hossa nie obejmuje jednak wszystkich spółek w równym stopniu.


Data publikacji: 14.10.2026

Data aktualizacji: 14.10.2026

Podziel się:

Wykresy giełdowe na ekranach monitorów symbolizujące hossę na rynkach finansowych. Warszawska giełda notuje historyczne szczyty, a indeks WIG zyskuje na wartości.
Warszawska giełda notuje historyczne rekordy, napędzane głównie przez największe spółki. Źródło: Magnific Premium
Spis treści:

13 października 2022 roku indeks WIG znajdował się na poziomie zaledwie 45 tys. punktów. WIG20, skupiający 20 największych i najbardziej płynnych spółek warszawskiego parkietu, oscylował w okolicach 1337 punktów. Były to poziomy niewidziane od lat, jeśli pominąć krótkotrwałe załamanie wywołane pandemią w marcu 2020 roku.

Dokładnie cztery lata później sytuacja wygląda inaczej. Podczas wtorkowej sesji 13 października 2026 roku WIG osiągnął 159 502,71 punktu, ustanawiając nowy rekord wszech czasów w notowaniach śródsesyjnych. Do pobicia poprzedniego maksimum, wynoszącego 159 338,95 punktu i ustanowionego zaledwie tydzień wcześniej, wystarczył wzrost o niespełna 0,4 proc.

Skala odbicia od dołka bessy jest znacznie bardziej wymowna. W ciągu czterech lat WIG wzrósł o 254 proc., co oznacza, że jego wartość jest obecnie ponad trzy i pół razy wyższa niż w październiku 2022 roku. WIG20 w tym samym okresie zyskał 216 proc.


13 października 2022 roku indeks WIG znajdował się na poziomie zaledwie 45 tys. punktów. WIG20, skupiający 20 największych i najbardziej płynnych spółek warszawskiego parkietu, oscylował w okolicach 1337 punktów. Były to poziomy niewidziane od lat, jeśli pominąć krótkotrwałe załamanie wywołane pandemią w marcu 2020 roku.


Największe spółki wróciły na poziomy sprzed kryzysu finansowego

WIG20 nie ustanowił podczas wtorkowych notowań nowego rekordu, ale niewiele do niego zabrakło. Rano indeks dotarł do niemal 4230 punktów, podczas gdy jego historyczne maksimum śródsesyjne, osiągnięte 22 września, wynosi 4241,58 punktu. Różnica sprowadzała się więc do zaledwie kilkunastu punktów.

W przypadku indeksu największych spółek tegoroczna hossa ma szczególne znaczenie. Dopiero w sierpniu 2026 roku WIG20 zdołał pokonać rekord ustanowiony przed globalnym kryzysem finansowym. Na przebicie tamtego poziomu inwestorzy czekali 19 lat.

WIG osiągał historyczne maksima już wcześniej, również przed pandemią. Różnica wynika częściowo z konstrukcji obu wskaźników. WIG jest indeksem dochodowym, co oznacza, że w obliczaniu jego stopy zwrotu uwzględnia się nie tylko zmiany kursów akcji, ale również wypłacane przez spółki dywidendy. WIG20 w podstawowej wersji jest natomiast indeksem cenowym.

Mimo tych różnic oba wskaźniki pokazują skalę wzrostów na warszawskim parkiecie. Od początku 2026 roku WIG zyskał 35,6 proc., a WIG20 wzrósł o 32,3 proc. Jeszcze lepiej prezentują się wyniki z ostatnich 12 miesięcy, wynoszące odpowiednio 47,4 i 46,5 proc.


W przypadku indeksu największych spółek tegoroczna hossa ma szczególne znaczenie. Dopiero w sierpniu 2026 roku WIG20 zdołał pokonać rekord ustanowiony przed globalnym kryzysem finansowym. Na przebicie tamtego poziomu inwestorzy czekali 19 lat.


Europa rośnie, ale na światowych parkietach nie brakuje nerwowości

Wtorkowe rekordy w Warszawie przypadły na sesję, podczas której na większości europejskich giełd przeważały wzrosty. Niemiecki DAX i francuski CAC40 notowały niewielkie zwyżki, a paneuropejski STOXX Europe 600 zyskiwał blisko 0,3 proc.

Sytuacja poza Europą była mniej jednoznaczna. Na azjatyckich parkietach część indeksów znalazła się pod presją spadków cen akcji producentów półprzewodników. Koreański KOSPI stracił około 6 proc., co pokazuje, jak duże różnice występowały tego dnia między poszczególnymi rynkami.

Słabsze nastroje widoczne były również w Stanach Zjednoczonych. Po poniedziałkowej przecenie kontrakty terminowe na indeks S&P 500 spadały o 0,1 proc., natomiast kontrakty na Nasdaq 100 traciły 0,7 proc.

Warszawska giełda osiągała więc kolejne maksima w otoczeniu, w którym globalny kapitał nie wykazywał jednolitego optymizmu. Wzrosty na GPW wpisywały się w pozytywną koniunkturę części europejskich rynków, choć nie znajdowały odzwierciedlenia we wszystkich najważniejszych indeksach światowych.

Duże spółki napędzają hossę. Mniejsze pozostają w tyle

Historyczne wyniki WIG i WIG20 nie oznaczają, że równie dobrze radzą sobie wszystkie przedsiębiorstwa notowane w Warszawie. Szczególnie wyraźne różnice widać w przypadku małych spółek.

Indeks sWIG80, obejmujący 80 mniejszych przedsiębiorstw, podczas wtorkowej sesji tracił około 0,4 proc. i znajdował się na poziomie 30 805 punktów. Od rekordu z początku czerwca, wynoszącego 32 635,25 punktu, dzieliło go już ponad 1800 punktów.

Jeszcze większe dysproporcje ujawniają stopy zwrotu. W ciągu ostatnich 12 miesięcy sWIG80 zyskał zaledwie 3,1 proc., podczas gdy WIG20 wzrósł o 46,5 proc. Od początku roku indeks małych spółek urósł o 4,1 proc., czyli wielokrotnie mniej niż wskaźnik największych przedsiębiorstw.

Lepsze wyniki osiągają spółki średniej wielkości. Grupujący je mWIG40 znajdował się we wtorek w pobliżu 10 713 punktów, niewiele poniżej sierpniowego maksimum wynoszącego 10 794 punkty. Od początku roku indeks zyskał 31 proc., a w ciągu ostatnich 12 miesięcy wzrósł o 37,2 proc.

Różnice między segmentami rynku pokazują, że tegoroczne wzrosty koncentrują się przede wszystkim wśród największych i średnich przedsiębiorstw. Mniejsze spółki uczestniczą w hossie w znacznie mniejszym stopniu, choć w dłuższych okresach, na przykład na przestrzeni ostatniej dekady, ich wyniki często wypadały korzystniej niż rezultaty największych firm.


Różnice między segmentami rynku pokazują, że tegoroczne wzrosty koncentrują się przede wszystkim wśród największych i średnich przedsiębiorstw. Mniejsze spółki uczestniczą w hossie w znacznie mniejszym stopniu, choć w dłuższych okresach, na przykład na przestrzeni ostatniej dekady, ich wyniki często wypadały korzystniej niż rezultaty największych firm.


Cztery lata wystarczyły, by odrobić straty i ustanowić rekordy

Październik 2026 roku stanowi symboliczne zamknięcie czteroletniego okresu odbudowy warszawskiej giełdy po bessie z 2022 roku. WIG znajduje się na historycznych maksimach, WIG20 po niemal dwóch dekadach odzyskał poziomy sprzed światowego kryzysu finansowego, a stopa zwrotu z głównego indeksu w ciągu ostatniego roku zbliżyła się do 50 proc.

Za tym obrazem kryje się jednak rynek rozwijający się w różnym tempie. Podczas gdy największe spółki przyciągają uwagę kolejnymi rekordami, akcjonariusze mniejszych przedsiębiorstw nie mogą mówić o porównywalnych wynikach.

Czy obecna przewaga dużych firm utrzyma się w kolejnych miesiącach, czy też wzrosty obejmą szerszą grupę przedsiębiorstw? Dane z październikowych notowań nie pozwalają tego rozstrzygnąć. Pokazują natomiast, że historyczne rekordy głównych indeksów nie muszą oznaczać równie dobrej koniunktury na całym parkiecie.

Źródło: Business Insider Polska, opracowanie własne

Zobacz również

Osoba w białej koszuli siedząca przy biurku z dokumentami, gestykulująca dłonią. Ilustruje to negocjacje nad nowym budżetem Unii Europejskiej.
Przeczytaj