AKTUALNOŚCI
Żółta kartka od agencji Fitch. Rating ocalony, ale rachunek za długi rośnie w cieniu wyborów
Analitycy z Fitch Ratings nie odmawiają naszej gospodarce krzepy. Polska rzutem na taśmę utrzymała długoterminowy rating na poziomie „A-”, a za fundamenty tego sukcesu uznano dużą dywersyfikację, mądrą politykę pieniężną oraz korzyści z przynależności do UE. Z punktu widzenia makroekonomii nadal gramy w pierwszej lidze. Skoro jednak filary są tak solidne, dlaczego perspektywa ratingu ponownie pozostała negatywna?
Data publikacji: 24.08.2026
Data aktualizacji: 24.08.2026
Podziel się:

Z perspektywy międzynarodowych rynków sytuacja wygląda przejrzyście: zaufanie do decyzyjności w Warszawie mocno stopniało. Fitch wprost wytyka władzom brak wiarygodnego planu konsolidacji fiskalnej. Zagraniczny kapitał doskonale wie, że zbliżające się wybory i krajowe przepychanki skutecznie paraliżują trudne, niepopularne reformy. Agencja bez owijania w bawełnę wskazuje na ryzyko przedwyborczego rozdawnictwa.
Z perspektywy międzynarodowych rynków sytuacja wygląda przejrzyście: zaufanie do decyzyjności w Warszawie mocno stopniało. Fitch wprost wytyka władzom brak wiarygodnego planu konsolidacji fiskalnej.
Zasypywanie dziury, która wciąż rośnie
Liczby ujawnione w najnowszym raporcie uderzają w polskie władze z całą mocą. O ile jeszcze w lutym agencja zakładała, że deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych w 2027 roku zamknie się na poziomie 6,2 proc. PKB, o tyle sierpniowe rewizje obnażają nową rzeczywistość. W bieżącym, 2026 roku deficyt ma sięgnąć 6,9 proc. W roku przyszłym wyniesie 6,7 proc., by w 2028 skurczyć się zaledwie do 6,1 proc.
Żeby w pełni zrozumieć ciężar tego problemu, wystarczy spojrzeć na pozostałe państwa dysponujące tym samym ratingiem „A”. Tam mediana deficytu wynosi zaledwie około 3 proc. Oznacza to, że żyjemy ponad stan i zadłużamy się ponad dwukrotnie szybciej niż konkurencyjne gospodarki.
Efekt jest łatwy do przewidzenia. Dług publiczny brutto – sztucznie pompowany przez zaciąganie pożyczek na wydatki pozabudżetowe i permanentne deficyty pierwotne – spuchnie z niespełna 60 proc. PKB w 2025 roku do niemal 73 proc. w roku 2028. W tym obszarze rynkowa mediana dla równorzędnych państw to zaledwie 58,1 proc.
Kalkulacja polityczna ważniejsza niż cięcia
Zarządzający finansami państwa próbują tonować nastroje. Minister Andrzej Domański cieszy się z samego utrzymania ratingu i komplementów dla silnej gospodarki, choć musi przyznać, że agencja dostrzega potężne ryzyka w budżecie. Resort finansów kładzie na stole własne rozwiązania – zmiany w stawkach i progach PIT oraz wyższy CIT dla największych korporacji – próbując zaklinać rzeczywistość deklaracjami, że cały ten podatkowy manewr będzie obojętny dla kas państwowych.
Fitch jednak umiejętnie czyta między wierszami. Raport punktuje wprost: debata polityczna przed wyborami w 2027 roku ewidentnie przekreśla apetyt na zaciskanie pasa. Z perspektywy rządu podwyżki podatków w szerokim elektoracie czy ostre cięcia w programach socjalnych oznaczałyby przecież spektakularne polityczne harakiri. Analitycy nie mają złudzeń – do zamknięcia cyklu wyborczego nikt nie odważy się na radykalne odcięcie kroplówki.
Z perspektywy rządu podwyżki podatków w szerokim elektoracie czy ostre cięcia w programach socjalnych oznaczałyby przecież spektakularne polityczne harakiri. Analitycy nie mają złudzeń – do zamknięcia cyklu wyborczego nikt nie odważy się na radykalne odcięcie kroplówki.
Kiedy rynki powiedzą „sprawdzam”?
Obecnie sytuację łagodzą jeszcze fundusze płynące z Unii Europejskiej oraz spadająca inflacja. Dzięki nim po odnotowaniu w 2025 roku 3,6 proc. wzrostu PKB, obecny rok ma pozwolić na zachowanie tej samej dynamiki. Ale sztuczne paliwo nie wystarczy na długo. Na 2027 rok prognozy wieszczą już bolesne spowolnienie do 2,9 proc. PKB.
Otrzymany rating A- to na razie wyraźne mrugnięcie pomarańczowym światłem. Fitch pozostawia jednak ostrzeżenie, formułując precyzyjne kryteria degradacji. Zostaniemy wyrzuceni do niższej ligi, jeśli rynki stracą wiarę w zdolność polityków do ustabilizowania długu publicznego, wzrost gospodarczy nagle zawiedzie, a koszty finansowania i obsługi naszych długów nadmiernie napęcznieją.
Źródło: Bankier.pl, opracowanie własne
Zobacz również



