OKIEM LIDERÓW
Drugie życie surowców. Dlaczego gospodarka o obiegu zamkniętym to po prostu opłacalny biznes?
Gospodarka o obiegu zamkniętym często kojarzy się przede wszystkim z recyklingiem. Na czym w praktyce polega ten model i dlaczego odzyskiwanie surowców jest tylko jednym z jego elementów?
Data publikacji: 06.10.2026
Data aktualizacji: 06.10.2026
Podziel się:

Gospodarka o obiegu zamkniętym to przede wszystkim zmiana sposobu myślenia o surowcach. Nie powinniśmy patrzeć na materiał wyłącznie przez pryzmat tego, do czego został pierwotnie wykorzystany. Trzeba zastanowić się, jak długo możemy utrzymać jego wartość i w jaki sposób możemy wykorzystać go ponownie.
Recykling jest oczywiście ważnym elementem tego systemu, ale jest tylko jednym z jego etapów. Równie istotne są ograniczanie strat, ponowne wykorzystanie materiałów, odpowiednie projektowanie procesów produkcyjnych, odzysk energii czy właściwe zagospodarowanie produktów ubocznych.
W naszej branży doskonale widać, że obieg zamknięty może działać bardzo praktycznie. Materiały powstające przy produkcji żywności nie muszą być końcem procesu. Dzięki odpowiedniemu systemowi odbioru i przetwarzania mogą zostać wykorzystane jako surowiec w kolejnych procesach gospodarczych.
Dlatego GOZ nie zaczyna się w momencie, kiedy coś trafia do recyklingu. Zaczyna się dużo wcześniej – już na etapie planowania produkcji i gospodarowania zasobami.
Gospodarka o obiegu zamkniętym to przede wszystkim zmiana sposobu myślenia o surowcach. Nie powinniśmy patrzeć na materiał wyłącznie przez pryzmat tego, do czego został pierwotnie wykorzystany. Trzeba zastanowić się, jak długo możemy utrzymać jego wartość i w jaki sposób możemy wykorzystać go ponownie.
Czy materiały, które dla jednej firmy są odpadem lub niepotrzebnym produktem ubocznym, mogą stać się pełnowartościowym surowcem dla innego przedsiębiorstwa?
Tak i jest to jeden z najlepszych przykładów tego, jak gospodarka o obiegu zamkniętym działa w praktyce.
To, co dla jednego przedsiębiorstwa jest produktem ubocznym wymagającym zagospodarowania, dla innego może być wartościowym surowcem. Oczywiście nie każdy materiał można wykorzystać ponownie i nie można pomijać wymagań sanitarnych, środowiskowych czy prawnych. Ale jeśli odpowiednio spojrzymy na cały łańcuch, okazuje się, że wiele materiałów ma znacznie większą wartość, niż początkowo zakładamy.
W przypadku produktów pochodzenia zwierzęcego szczególnie ważne jest stworzenie profesjonalnego systemu ich odbioru i przetwarzania. Dzięki temu materiał, który powstaje w jednym miejscu, może po odpowiednim procesie znaleźć zastosowanie w kolejnym.
To właśnie jest istota gospodarki cyrkularnej: nie traktować automatycznie pozostałości jako problemu, ale sprawdzić, czy może ona stać się zasobem.
Jakie korzyści biznesowe może przynieść przedsiębiorstwom właściwe zagospodarowanie pozostałości powstających w procesach produkcyjnych? Czy chodzi przede wszystkim o ograniczenie kosztów, czy również o bezpieczeństwo i ciągłość działania firmy?
Ograniczenie kosztów jest oczywiście ważne, ale moim zdaniem nie jest to dzisiaj najważniejszy argument. Coraz większego znaczenia nabiera bezpieczeństwo i ciągłość działania.
Przedsiębiorstwo musi mieć pewność, że pozostałości powstające w procesie produkcyjnym będą regularnie odbierane i właściwie zagospodarowane. W branży spożywczej, gdzie procesy produkcyjne odbywają się nieprzerwanie, nie można pozwolić sobie na sytuację, w której brak odbioru zaczyna ograniczać działalność zakładu.
Dobrze zorganizowany system zagospodarowania produktów ubocznych oznacza dla przedsiębiorcy mniej problemów logistycznych, większą przewidywalność i mniejsze ryzyko związane z prowadzeniem działalności.
Do tego dochodzi aspekt środowiskowy i sanitarny. Odpowiednie zagospodarowanie pozostałości jest więc jednocześnie elementem efektywności ekonomicznej, bezpieczeństwa i odpowiedzialności przedsiębiorstwa.
Przedsiębiorstwo musi mieć pewność, że pozostałości powstające w procesie produkcyjnym będą regularnie odbierane i właściwie zagospodarowane. W branży spożywczej, gdzie procesy produkcyjne odbywają się nieprzerwanie, nie można pozwolić sobie na sytuację, w której brak odbioru zaczyna ograniczać działalność zakładu.
Co dzieje się z ubocznymi produktami pochodzenia zwierzęcego po ich odebraniu z zakładów spożywczych, ubojni czy gospodarstw? Jakie produkty i surowce można z nich ponownie uzyskać?
Po odebraniu materiały są odpowiednio klasyfikowane i kierowane do dalszego przetwarzania zgodnie z ich kategorią oraz obowiązującymi przepisami. To bardzo istotne, ponieważ uboczne produkty pochodzenia zwierzęcego nie stanowią jednej, jednorodnej grupy i sposób ich zagospodarowania zależy od rodzaju materiału.
W wyniku przetwarzania można odzyskać między innymi tłuszcze oraz mączki pochodzenia zwierzęcego. W zależności od ich rodzaju i przeznaczenia mogą one być wykorzystywane jako surowce w kolejnych gałęziach gospodarki, między innymi w produkcji nawozów czy w sektorze energetycznym.
Najważniejsze jest jednak to, że cały proces musi być prowadzony w sposób bezpieczny i kontrolowany.
Patrząc z perspektywy gospodarki obiegu zamkniętego, odzyskujemy w ten sposób wartość, która w przeciwnym razie mogłaby zostać utracona. To właśnie pokazuje, że odpowiednie przetwarzanie produktów ubocznych jest nie tylko kwestią zagospodarowania pozostałości, ale również efektywnego wykorzystania zasobów.
Jaką rolę firmy zajmujące się przetwarzaniem ubocznych produktów pochodzenia zwierzęcego odgrywają w całym łańcuchu dostaw branży spożywczej i rolnej? Czy bez takich zakładów możliwe byłoby sprawne funkcjonowanie tych sektorów?
Nasza rola w tym łańcuchu jest może mało widoczna dla konsumenta, ale z punktu widzenia całego sektora jest bardzo istotna.
Produkcja żywności nie kończy się na wytworzeniu produktu, który trafia do sklepu. Powstają również produkty uboczne, które trzeba bezpiecznie odebrać, przetransportować i zagospodarować. To właśnie miejsce, w którym pojawiają się wyspecjalizowane firmy przetwarzające UPPZ.
Zapewniamy ciągłość tego procesu. Zakład spożywczy czy ubojnia może skoncentrować się na swojej podstawowej działalności, mając pewność, że produkty uboczne zostaną odebrane i właściwie zagospodarowane.
Bez takiego systemu bardzo szybko pojawiłyby się problemy logistyczne, sanitarne i środowiskowe. Dlatego uważam, że firmy z naszej branży są ważnym, choć często niedostrzeganym elementem infrastruktury całego sektora rolno-spożywczego.
Co więcej, nie tylko rozwiązujemy problem zagospodarowania pozostałości. Wprowadzamy część tych materiałów ponownie do obiegu gospodarczego. To jest właśnie nasz wkład w gospodarkę o obiegu zamkniętym.
Co obecnie najbardziej utrudnia rozwój gospodarki o obiegu zamkniętym w Polsce: koszty inwestycji, regulacje, brak odpowiedniej infrastruktury czy społeczne obawy związane z działalnością zakładów przetwórczych?
Nie ma jednej bariery. Wszystkie wymienione czynniki mają znaczenie, ale z punktu widzenia przedsiębiorcy szczególnie ważne są koszty inwestycji oraz stabilność otoczenia prawnego.
Nowoczesne instalacje do przetwarzania produktów pochodzenia zwierzęcego muszą spełniać bardzo wysokie wymagania. Inwestycje w takie zakłady są kosztowne i wymagają długoterminowego planowania. Dlatego przedsiębiorcy potrzebują przede wszystkim przewidywalności.
Regulacje są oczywiście niezbędne – szczególnie w obszarze bezpieczeństwa sanitarnego i ochrony środowiska. Ważne jest jednak, aby były przejrzyste i stabilne. Jeżeli firma ma inwestować na wiele lat, musi mieć możliwość przewidzenia warunków, w których będzie funkcjonowała.
Drugą kwestią jest infrastruktura. Gospodarka obiegu zamkniętego nie może funkcjonować bez odpowiedniej sieci zakładów przetwórczych, transportu i sprawnego systemu odbioru.
Nie bagatelizowałbym również obaw społecznych. Każda inwestycja tego typu powinna być prowadzona w sposób transparentny i z poszanowaniem lokalnej społeczności. Nowoczesne technologie pozwalają znacząco ograniczać uciążliwości, ale równie ważna jest otwarta komunikacja i budowanie zaufania.
Nowoczesne instalacje do przetwarzania produktów pochodzenia zwierzęcego muszą spełniać bardzo wysokie wymagania. Inwestycje w takie zakłady są kosztowne i wymagają długoterminowego planowania. Dlatego przedsiębiorcy potrzebują przede wszystkim przewidywalności.
Czy Pana zdaniem za kilka lat gospodarka o obiegu zamkniętym nadal będzie dla firm dodatkowym elementem polityki środowiskowej, czy stanie się po prostu standardowym sposobem prowadzenia opłacalnego i bezpiecznego biznesu?
Jestem przekonany, że GOZ będzie coraz bardziej standardem prowadzenia biznesu. Co ważne, nie będzie to wynikało wyłącznie z regulacji czy presji środowiskowej. Będzie wynikało przede wszystkim z ekonomii.
Firma, która efektywnie wykorzystuje surowce, ogranicza straty i potrafi zagospodarować produkty uboczne, jest bardziej odporna na zmiany cen, problemy z dostępnością materiałów czy zakłócenia w łańcuchach dostaw.
W naszej branży gospodarka obiegu zamkniętego już dziś jest rzeczywistością. Odbieramy materiały powstające w sektorze rolno-spożywczym, odpowiednio je przetwarzamy i odzyskujemy z nich surowce, które mogą znaleźć zastosowanie w kolejnych procesach.
Dlatego nie patrzę na GOZ jako na modę czy chwilowy trend. To kierunek, który będzie coraz mocniej wpływał na sposób prowadzenia przedsiębiorstw.
W przyszłości przewagę będą miały firmy, które nie tylko produkują efektywnie, ale również potrafią odpowiedzialnie zarządzać całym cyklem życia surowca – od jego pozyskania, przez wykorzystanie, aż po zagospodarowanie produktów ubocznych.
I właśnie w tym widzę również przyszłość naszej branży: nie jako „odbiorcy odpadów”, ale jako ważnego ogniwa gospodarki, które pozwala odzyskiwać wartość i zamykać obieg surowców.

Zobacz również



