AKTUALNOŚCI
Polityczny pat na stacjach paliw. Od września płacimy więcej – biznes musi przeliczyć koszty
Koniec złudzeń dla przedsiębiorców i menedżerów flot samochodowych. Kiedy w poniedziałek, 31 sierpnia, zegar wybije północ, na stacjach benzynowych w całej Polsce zakończy się finansowe eldorado. Pakiet „Ceny Paliwa Niżej” (CPN), który w ostatnich tygodniach trzymał w ryzach koszty tankowania, definitywnie przechodzi do historii. Powód? Ostre polityczne zwarcie na linii rząd-prezydent i napięty budżet państwa. Dla biznesu oznacza to jedno: od wtorku rosną koszty transportu.
Data publikacji: 31.08.2026
Data aktualizacji: 31.08.2026
Podziel się:

Pieniądze się skończyły. Budżet mówi „pas”
Dlaczego osłona antykryzysowa znika z rynku akurat teraz? Jak to w biznesie bywa, jeśli nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze – a w tym przypadku o gigantyczne wyrwy w państwowej kasie.
Minister energii Miłosz Motyka nie pozostawia złudzeń. Podczas sobotniego Campusu Polska Przyszłości w Olsztynie wprost przyznał, że finansowanie programu z budżetu właśnie dobiegło końca. Liczby są jasne: tylko ostatnie dwa tygodnie obowiązywania pakietu CPN kosztowały podatników blisko pół miliarda złotych, a cały program pochłonął już około 5 mld zł.
– Z tego tytułu i z powodu napiętego budżetu, czyli wydatków na obronność, infrastrukturę, edukację, zdrowie czy pomoc społeczną nie przewidujemy przedłużenia tego pakietu – skwitował minister.
Minister energii Miłosz Motyka nie pozostawia złudzeń. Podczas sobotniego Campusu Polska Przyszłości w Olsztynie wprost przyznał, że finansowanie programu z budżetu właśnie dobiegło końca. Liczby są jasne: tylko ostatnie dwa tygodnie obowiązywania pakietu CPN kosztowały podatników blisko pół miliarda złotych, a cały program pochłonął już około 5 mld zł.
Podatek, którego (na razie) nie ma
Sytuacja mogłaby wyglądać inaczej, gdyby nie polityczny konflikt o tzw. windfall tax – podatek od nadzwyczajnych, ponadnormatywnych zysków koncernów naftowych. Wpływy z tej nowej daniny miały być kroplówką dla budżetu państwa, rekompensującą niższe stawki VAT na paliwa.
Projekt zakładał, że producenci i sprzedawcy paliw ciekłych, którzy po wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie w lutym tego roku notowali gigantyczne, ponadprzeciętne marże, odprowadzą w ramach nowego podatku 4 mld zł (z czego 3,8 mld zł jeszcze w tym roku).
Na drodze do tych pieniędzy stanął jednak prezydent Karol Nawrocki, który w lipcu, w trybie kontroli prewencyjnej, odesłał ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. Argumentacja Pałacu Prezydenckiego była jednoznaczna: proponowane przepisy łamią fundamentalną zasadę lex retro non agit (prawo nie działa wstecz).
„Od 1 września obowiązują ceny Karola Nawrockiego”
Decyzja prezydenta wywołała ostre reakcje rządu, który z kolei zarzuca głowie państwa stanięcie po stronie gigantów paliwowych. Minister Motyka pytany o to, czy prezydent uległ lobbingowi, odpowiedział krótko: „Wiele na to wskazuje. Tak, w tej sprawie uległ lobbingowi koncernów, niekoniecznie polskich”. Zaznaczył przy tym, że nawet idol polityczny prezydenta, Donald Trump, uważa, iż w takich sytuacjach koncerny powinny dzielić się wygenerowanymi nadmiarowymi zyskami.
– Szkoda, że pan prezydent wolał stanąć po stronie koncernów naftowych. Od 1 września obowiązują ceny Karola Nawrockiego na stacjach benzynowych – mocno podsumował sytuację Motyka, dodając, że gdyby ustawa została podpisana, „niewykluczone, że pakiet działałby dalej”. Szef resortu energii zapowiedział jednocześnie, że jest zwolennikiem powrotu do prac nad ustawą.
Co to oznacza dla firm? Czas zapiąć pasy
Przejdźmy jednak do tego, co najbardziej interesuje członków zarządów i dyrektorów finansowych – konkretnych kosztów. Poniedziałek 31 sierpnia to ostatni dzień obowiązywania mechanizmów obronnych pakietu CPN, wdrożonego ponownie (po przerwie) 17 sierpnia. Narzucał on sztywną cenę maksymalną (obliczaną na bazie ceny hurtowej, akcyzy, opłaty paliwowej, 8-proc. podatku VAT oraz marży sprzedażowej w sztywnej wysokości 0,30 zł za litr).
Od wtorku, 1 września wracamy do rynkowych realiów. Stawka VAT na paliwa automatycznie rośnie z 8 proc. do podstawowych 23 proc. Analitycy rynku nie mają dla nas dobrych wiadomości – szacują, że z dnia na dzień ceny benzyny i oleju napędowego podskoczą o 60-90 groszy na litrze.
Dla przedsiębiorstw dysponujących własnymi flotami, firm logistycznych czy biznesów opartych na transporcie towarów, to potężny szok kosztowy, który uderzy w rentowność i niemal na pewno przełoży się na wzrost cen produktów i usług w kolejnych miesiącach. Budżety firmowe, podobnie jak ten państwowy, będą musiały przejść natychmiastową rewizję.
Źródło: PAP, opracowanie własne
Zobacz również



