AKTUALNOŚCI, GOSPODARKA I FINANSE
Zbliża się bilion złotych wydatków. Rząd odkrywa budżetowe karty na 2027 rok – co musi wiedzieć biznes?
Rząd zatwierdził projekt ustawy budżetowej na 2027 rok. Zamiast drastycznego cięcia kosztów i zaciskania pasa, gabinet rządowy serwuje rynkom kontynuację strategii wysokich wydatków. Niemal bilion złotych po stronie wydatkowej, potężny deficyt i zapowiedź istotnych zmian w podatkach – to wybuchowa mieszanka, która wymaga od decydentów przeliczenia firmowych strategii na nowo.
Data publikacji: 31.08.2026
Data aktualizacji: 31.08.2026
Podziel się:

Wędrowanie po płaskowyżu zadłużenia
Matematyka przedstawionego projektu jest bezlitosna i nie pozostawia złudzeń co do kierunku polityki fiskalnej. W 2027 roku wydatki państwa mają poszybować do astronomicznego poziomu 977,6 mld zł, podczas gdy dochody zaplanowano na 695 mld zł. Różnica daje nam historyczny deficyt w wysokości 282,6 mld zł. W ujęciu nominalnym to o 11 miliardów więcej niż w bieżącym roku. Deficyt całego sektora instytucji rządowych i samorządowych, obserwowany bacznie przez unijnych urzędników, utrzyma się na wysokim poziomie 7,1 proc. PKB.
Dla rynków finansowych i analityków to jasny sygnał: rząd odsuwa w czasie głęboką konsolidację finansów publicznych i testuje cierpliwość inwestorów. Założenia makroekonomiczne pozostają przy tym dość ostrożne, ale stabilne. Wzrost PKB ma sięgnąć 3 proc., a średnioroczna inflacja wyhamować do 2,8 proc. Z perspektywy dyrektorów HR kluczowa jest jednak prognoza płacowa. Przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej ma wzrosnąć nominalnie o 5,9 proc., co daje realny wzrost na poziomie 3 proc. Presja płacowa może i nieco zelżeje względem ubiegłych lat, ale koszty pracownicze wciąż będą rosły szybciej niż wskaźniki inflacyjne.
Matematyka przedstawionego projektu jest bezlitosna i nie pozostawia złudzeń co do kierunku polityki fiskalnej. W 2027 roku wydatki państwa mają poszybować do astronomicznego poziomu 977,6 mld zł, podczas gdy dochody zaplanowano na 695 mld zł. Różnica daje nam historyczny deficyt w wysokości 282,6 mld zł.
Kaskada miliardów: od zbrojeń po atom
Gdzie popłyną te rekordowe środki? Budżet na 2027 rok bardzo wyraźnie wskazuje państwowe priorytety. Bezapelacyjnym numerem jeden pozostaje bezpieczeństwo. Na obronę narodową zaplanowano 198,1 mld zł, co stanowi imponujące 4,51 proc. PKB – wynik stawiający Polskę w absolutnej czołówce państw NATO.
Kolejnym potężnym strumieniem pieniędzy jest ochrona zdrowia, która pochłonie ponad 274 mld zł (wzrost o ponad 26 mld zł rok do roku). Projekt przewiduje również 8 mld zł na dokapitalizowanie budowy pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce, a także fundusze na wsparcie przemysłu energochłonnego oraz rozwój sektora kosmicznego. Jednocześnie utrzymano wartki nurt transferów socjalnych, z programem 800+ na czele (koszt rzędu 60,8 mld zł) oraz trzynastymi i czternastymi emeryturami. Z punktu widzenia biznesu, zwłaszcza sektora retail i FMCG, oznacza to jedno: państwo zamierza z całą mocą podtrzymywać silny popyt konsumpcyjny.
Kto zapłaci za ten rozmach?
Zarządy i właściciele firm muszą jednak niezwykle uważnie wczytać się w stronę dochodową budżetu, bo to tam kryją się największe wyzwania. Głównymi motorami wpływów pozostaną podatek VAT (zaplanowany na 363,7 mld zł) oraz CIT (94,6 mld zł). Prawdziwe trzęsienie ziemi szykuje się jednak w obszarze opodatkowania dochodów osobistych i działalności gospodarczej.
Zgodnie z ujawnionymi założeniami, rząd planuje poważną przebudowę skali podatkowej PIT. Zamiast dotychczasowych dwóch, pojawią się trzy progi. Pierwszy (z 12-proc. stawką) zostanie podniesiony do 130 tysięcy złotych. Następnie wejdzie nowa, pośrednia stawka 24 proc. dla dochodów między 130 a 150 tys. zł, a najwyższa, 32-proc. stawka obejmie dopiero nadwyżkę ponad 150 tys. zł. To ukłon w stronę klasy średniej, który ma sprawić, że w najwyższym progu znajdzie się o połowę mniej podatników niż obecnie.
Jednak to inna zapowiedź wywoła przyspieszone bicie serca w gabinetach prezesów. Projekt przewiduje drastyczne ścięcie limitu przychodów uprawniającego do korzystania z ryczałtu ewidencjonowanego – z obecnych 2 milionów euro do zaledwie 250 tysięcy euro. To cios w wysoko zarabiających specjalistów na kontraktach B2B oraz mniejsze firmy handlowe, dla których ryczałt stanowił bezpieczną i opłacalną formę rozliczeń. Fiskus nie ukrywa, że liczy na uszczelnienie systemu i zmuszenie dziesiątek tysięcy podatników do przejścia na zasady ogólne, co bezpośrednio wpłynie na ich rentowność netto. Zamiast podatku Belki pojawią się z kolei Osobiste Konta Inwestycyjne (OKI), co może stanowić nowy impuls dla rynku kapitałowego.
Projekt przewiduje drastyczne ścięcie limitu przychodów uprawniającego do korzystania z ryczałtu ewidencjonowanego – z obecnych 2 milionów euro do zaledwie 250 tysięcy euro. To cios w wysoko zarabiających specjalistów na kontraktach B2B oraz mniejsze firmy handlowe, dla których ryczałt stanowił bezpieczną i opłacalną formę rozliczeń.
Czas na strategiczne decyzje
Machina państwowa będzie potrzebowała gigantycznych pieniędzy na sfinansowanie zbrojeń, wielkich inwestycji infrastrukturalnych i utrzymanie paktu socjalnego z obywatelami. Dla zarządów i przedsiębiorców oznacza to konieczność przygotowania się na dwie, biegnące równolegle, rzeczywistości gospodarcze. Z jednej strony – to szansa na stabilny popyt konsumpcyjny i szerokie otwarcie kurka z zamówieniami publicznymi. Z drugiej – to wyraźny sygnał, że aparat skarbowy rusza na poszukiwania dodatkowych dochodów, uderzając bezpośrednio w popularne optymalizacje podatkowe. Czas na twardy audyt firmowych struktur kosztowych rozpoczął się właśnie teraz.
Źródło: Bankier.pl, opracowanie własne
Zobacz również



