AKTUALNOŚCI
Rząd podniósł akcyzy i… zmniejszył wpływy do budżetu
Rządowy kalkulator zaciął się w najmniej oczekiwanym momencie. Kiedy w gabinetach ministerstwa finansów projektowano kolejne podwyżki stawek akcyzowych, arkusze kalkulacyjne musiały świecić się na zielono, obiecując rzekę pieniędzy płynącą do państwowej kasy. Założenie było proste, wręcz brutalne w swojej logice: dokręcamy śrubę, a konsument posłusznie wyciąga z portfela więcej gotówki. Rzeczywistość jednak boleśnie zweryfikowała te papierowe plany, przypominając politykom o istnieniu czegoś takiego jak bariera popytu.
Data publikacji: 29.05.2026
Data aktualizacji: 29.05.2026
Podziel się:

Z najnowszej analizy portalu Obserwator Gospodarczy wyłania się obraz największego w historii rozdźwięku między fiskalnymi marzeniami rządu a rynkowymi realiami. Efekt tego zderzenia? Spora wyrwa w budżecie.
Głosowanie portfelem i ucieczka w cień
Liczby nie pozostawiają złudzeń. Wpływy z akcyzy za ubiegły rok zamknęły się w kwocie 90,5 miliarda złotych. To aż o 5 miliardów mniej, niż zakładały optymistyczne prognozy. Gdzie podziały się te pieniądze? Odpowiedź jest doskonale znana każdemu przedsiębiorcy, który kiedykolwiek musiał testować wrażliwość cenową swoich klientów.
Konsumenci nie są bezwolną masą. Kiedy ceny towarów akcyzowych przekroczyły próg ich psychologicznej i finansowej wytrzymałości, natychmiast zmienili swoje nawyki. Jak wskazuje Obserwator Gospodarczy, zjawisko to przybrało dwie formy. Pierwsza to masowa ucieczka w tańsze zamienniki – klienci po prostu zeszli z półki premium na niższą, minimalizując swoje koszty. Druga forma jest znacznie groźniejsza dla gospodarczego krwiobiegu: to renesans szarej strefy.
Liczby nie pozostawiają złudzeń. Wpływy z akcyzy za ubiegły rok zamknęły się w kwocie 90,5 miliarda złotych. To aż o 5 miliardów mniej, niż zakładały optymistyczne prognozy.
Powrót do rzeczywistości czy ucieczka do przodu?
Wnioski z ubiegłorocznej porażki powinny skłonić twórców polityki fiskalnej do głębokiej refleksji. Jednak liczby na ten rok pokazują, że machina jedzie dalej, nie zważając na ostrzegawcze kontrolki. Plan rządu na bieżący rok zakłada wyciśnięcie z akcyzy ponad 103 miliardów złotych.
Skoro zeszłoroczny cel okazał się fatamorganą, na jakiej podstawie zbudowano tak wyśrubowane oczekiwania na rok obecny? Historyczna pomyłka o 5 miliardów złotych udowodniła, że krzywej Laffera nie da się oszukać uchwałą sejmową. Zbytnie obciążenie rynku prowadzi do spadku dochodów państwa.
Jeśli zaplanowane na ten rok 103 miliardy złotych znów okażą się myśleniem życzeniowym, budżet zacznie trzeszczeć. A kiedy w państwowej kasie brakuje gotówki, aparat skarbowy rzadko uderza w szarą strefę – jest to trudne, pracochłonne i wymaga sprawnych służb. Zdecydowanie łatwiej jest zapukać do drzwi legalnego biznesu. Ta budżetowa wyrwa to dla przedsiębiorców sygnał, że presja ze strony państwa nie zniknie, a rachunek za błędne wyliczenia rządu ktoś ostatecznie będzie musiał zapłacić.
Bibliografia:
Obserwator Gospodarczy: https://obserwatorgospodarczy.pl/2026/05/26/mapa-akcyzowa-zderzyla-sie-z-rynkiem-pierwsza-taka-wyrwa-w-budzecie-od-lat



