AKTUALNOŚCI
Budżet Polski tonie. 141 miliardów deficytu wyklucza nadzieje biznesu na niższe podatki
Księgowi w Ministerstwie Finansów musieli w ostatnich dniach nerwowo przeliczać słupki, ale matematyka pozostaje nieubłagana. Rząd właśnie pokazał, w jakiej kondycji znajduje się państwowa kasa po pierwszych siedmiu miesiącach 2026 roku. Wnioski? Na wielkie fiskalne prezenty może po prostu zabraknąć gotówki.
Data publikacji: 18.08.2026
Data aktualizacji: 18.08.2026
Podziel się:

Półmetek z gigantycznym mankiem
Ponad 141 miliardów złotych – dokładnie tyle wynosi na ten moment dziura w budżecie państwa. Żeby uzmysłowić sobie tempo, w jakim zadłuża się aparat państwowy, wystarczy spojrzeć na dynamikę miesiąc do miesiąca. Tylko w ciągu trzydziestu dni letniego sezonu deficyt spuchł o kolejne 17 miliardów.
Ponad 141 miliardów złotych – dokładnie tyle wynosi na ten moment dziura w budżecie państwa. Żeby uzmysłowić sobie tempo, w jakim zadłuża się aparat państwowy, wystarczy spojrzeć na dynamikę miesiąc do miesiąca. Tylko w ciągu trzydziestu dni letniego sezonu deficyt spuchł o kolejne 17 miliardów.
Resort finansów raportuje, że od stycznia do końca lipca udało się ściągnąć z rynku do państwowej kasy niespełna 296 miliardów złotych dochodów. To daje równo 51 procent tego, co zaplanowano na cały rok. Problem w tym, że apetyt państwa na wydawanie pieniędzy nie zwalnia. W tym samym czasie z budżetu wypłynęło niemal 475 miliardów złotych, co pokrywa 51,7 procent rocznego limitu wydatków.
Teoretycznie można by wzruszyć ramionami i uznać, że realizacja planu przebiega proporcjonalnie do upływającego czasu. Skoro ustawa budżetowa na ten rok zakładała kolosalny deficyt na poziomie 271,74 mld zł, to obecne wykonanie rzędu 51,8 procent wpisuje się w rządowy harmonogram. Jednak dla każdego menedżera zarządzającego płynnością w firmie tak potężna wyrwa między przychodami a kosztami musi zapalać czerwoną lampkę. Ktoś tę różnicę będzie musiał ostatecznie sfinansować.
Co z tą kwotą wolną?
Dla przedsiębiorców ten makroekonomiczny pejzaż ma bardzo konkretny wymiar. Pustki w państwowej kasie to najtrudniejsza możliwa sceneria do wprowadzania obiecanych ulg podatkowych. Minister finansów Andrzej Domański próbuje jednak uspokajać nastroje. Z jego zapowiedzi wynika, że przy ulicy Świętokrzyskiej wciąż toczą się prace nad koncepcją podniesienia kwoty wolnej od podatku.
Słowo „prace” jest tu kluczem, bo biznes czeka na konkrety i wiążące terminy, a nie jedynie deklaracje intencji. Odpowiedzi na najważniejsze pytania poznamy w ciągu najbliższych kilkunastu dni. Szef resortu finansów zobowiązał się, że projekt przyszłorocznej ustawy budżetowej ujrzy światło dzienne do końca sierpnia.
To właśnie ten dokument będzie ostatecznym testem wiarygodności rządu wobec przedsiębiorców. Budżet na 2027 rok czarno na białym pokaże, czy po zderzeniu z rzeczywistością i ponad 140-miliardowym deficytem, państwo w ogóle stać na realizację jakichkolwiek obietnic podatkowych.
To właśnie ten dokument będzie ostatecznym testem wiarygodności rządu wobec przedsiębiorców. Budżet na 2027 rok czarno na białym pokaże, czy po zderzeniu z rzeczywistością i ponad 140-miliardowym deficytem, państwo w ogóle stać na realizację jakichkolwiek obietnic podatkowych. Jeśli w nowym planie zabraknie rezerw na wyższą kwotę wolną, biznes dostanie jasny komunikat: okres zaciskania pasa potrwa znacznie dłużej, niż nam obiecywano na wyborczych wiecach.
Źródło: Money.pl, opracowanie własne
Zobacz również



