Szukaj

Zaloguj

Zaloguj się

Jesteś nowym klientem?

Zarejestruj się

Szukaj

Zaloguj

Zaloguj się

Jesteś nowym klientem?

Zarejestruj się
Strona Główna/Artykuły/Milion powodów do zmian. Jak cudzoziemcy łatają dziury w polskiej gospodarce

AKTUALNOŚCI

Milion powodów do zmian. Jak cudzoziemcy łatają dziury w polskiej gospodarce

Główny Urząd Statystyczny przedstawił najnowsze dane. Wynika z nich, że na koniec marca 2026 roku w Polsce pracowało ponad 1,15 miliona cudzoziemców. To wzrost o 8 procent w skali roku, co przekłada się na dodatkowe 86 tysięcy osób w systemie. Zwraca uwagę również dynamika krótkoterminowa – w ciągu zaledwie jednego miesiąca liczba zagranicznych pracowników zwiększyła się o 20 tysięcy. Te liczby pokazują kierunek, w którym zmierza rynek. Bez rąk do pracy zza wschodniej granicy i odległych państw, wiele polskich firm mogłoby mieć kłopot z utrzymaniem płynności operacyjnej.


Data publikacji: 09.09.2026

Data aktualizacji: 09.09.2026

Podziel się:

Grupa uśmiechniętych, elegancko ubranych pracowników biurowych stojących w nowoczesnym biurze. Zdjęcie ilustruje rosnącą rolę zagranicznych pracowników w polskiej gospodarce i na rynku pracy.
Zagraniczni pracownicy stanowią dziś fundament polskiego rynku pracy i pomagają łatać lukę demograficzną. Źródło: Magnific Premium
Spis treści:

1. Sąsiedzi wspierają rynek

2. Elastyczne umowy i demograficzna kroplówka

Sąsiedzi wspierają rynek

Gdy przyjrzymy się paszportom zagranicznych pracowników, z łatwością dostrzeżemy strukturę tego zjawiska. Choć do Polski przyjeżdżają osoby z ponad 150 państw, najliczniejszą grupę niezmiennie tworzą obywatele Ukrainy. Pod koniec marca było ich nad Wisłą blisko 784 tysiące, co oznacza wzrost o blisko 10 procent rok do roku. Dziś to oni stanowią 68 procent wszystkich cudzoziemców zatrudnionych w Polsce.

Na kolejnych miejscach plasują się obywatele Białorusi z wynikiem 121 tysięcy osób. Stawkę uzupełniają pracownicy z Indii i Gruzji, których jest odpowiednio około 23 i 21 tysięcy.

Gdzie trafiają te osoby? Ukraińcy zasilają przede wszystkim przetwórstwo przemysłowe, budownictwo, transport i gospodarkę magazynową, a pewną część z nich stanowią kierowcy zawodowi. Z kolei Ukrainki odnajdują zatrudnienie w opiece domowej, branży kosmetycznej oraz handlu i usługach.


Gdy przyjrzymy się paszportom zagranicznych pracowników, z łatwością dostrzeżemy strukturę tego zjawiska. Choć do Polski przyjeżdżają osoby z ponad 150 państw, najliczniejszą grupę niezmiennie tworzą obywatele Ukrainy.


Elastyczne umowy i demograficzna kroplówka

Sposób zatrudnienia obcokrajowców wskazuje na elastyczny charakter ich pracy. Niemal 38 procent ze wszystkich pracujących cudzoziemców, czyli blisko 438 tysięcy osób, opiera swoją aktywność zawodową wyłącznie na umowach zleceniach i pokrewnych kontraktach cywilnoprawnych.

Eksperci przypominają, że obecny stan to po prostu odpowiedź na lukę demograficzną. Jeszcze dekadę temu w Polsce pracowało kilkadziesiąt tysięcy obcokrajowców, a napływ 80 tysięcy wywoływał szerokie dyskusje o chłonności rynku. Dziś, jak wskazywał na antenie RMF24 Krzysztof Inglot z Personal Service, polski rynek pracy nie funkcjonowałby bez zagranicznego wsparcia. Gdyby nie ten napływ, przedsiębiorstwa mierzyłyby się z wyraźnymi brakami kadrowymi, które hamowałyby rozwój biznesu.

Co istotne, imigranci z Ukrainy charakteryzują się dużą chęcią do podjęcia zatrudnienia. Minister rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk informowała, że poziom ich aktywności zawodowej przekracza 70 procent. To wskaźnik pokrywający się z tym, jaki notują obywatele Polski. Dane GUS-u potwierdzają jasno – zagraniczni pracownicy na stałe wpisali się w polski krajobraz gospodarczy i stanowią dziś jego fundament.

Źródło: Do Rzeczy, opracowanie własne

Zobacz również

Stalowe profile i konstrukcje na tle nieba. Branża przetwórstwa stali protestuje w Brukseli przeciwko nieuczciwej konkurencji z rynków azjatyckich.
Przeczytaj