Szukaj

Zaloguj

Zaloguj się

Jesteś nowym klientem?

Zarejestruj się

Szukaj

Zaloguj

Zaloguj się

Jesteś nowym klientem?

Zarejestruj się
Strona Główna/Artykuły/Czy podwyżka stóp EBC uderzy w polski eksport?

AKTUALNOŚCI

Czy podwyżka stóp EBC uderzy w polski eksport?

Europejski Bank Centralny podniósł stopy procentowe o 25 punktów bazowych. W ten sposób chce walczyć z inflacją wywołaną konfliktem na Bliskim Wschodzie i rosnącymi cenami energii. Choć dla rynków finansowych taki ruch był oczekiwany, to dla polskich firm eksportujących towary do strefy euro może on oznaczać chwilową szansę na lepszy kurs wymiany, ale także nieść poważniejsze ryzyko – tym bardziej, że ekonomiści spodziewają się co najmniej jeszcze jednej podwyżki stóp w tym roku.


Data publikacji: 22.06.2026

Data aktualizacji: 22.06.2026

Podziel się:

Ciężarówka jadąca drogą w porcie kontenerowym, symbolizująca polski eksport i transport towarów w obliczu podwyżek stóp EBC.
Decyzje Europejskiego Banku Centralnego mogą znacząco wpłynąć na rentowność polskich eksporterów. Źródło: Magnific Premium
Spis treści:

Mimo że wyższe stopy procentowe mogą krótkoterminowo wspierać notowania euro, ich konsekwencje dla polskich eksporterów mogą okazać się znacznie bardziej złożone. Ma to szczególne znaczenie dla polskiej gospodarki, która pozostaje uzależniona od koniunktury w strefie euro. Polska ugruntowała swoją pozycję jako jeden z największych eksporterów w Europie Środkowo-Wschodniej. Według danych GUS wartość eksportu towarów z Polski wyniosła 366,2 mld euro w 2025 roku. Blisko 75 proc. polskich produktów trafia na rynki państw członkowskich Unii Europejskiej, a jednymi z naszych najważniejszych partnerów handlowych pozostają Niemcy, Francja i Holandia.

– Podwyżka stóp EBC może z pozoru brzmieć jak dobra wiadomość dla polskich eksporterów, ponieważ w krótkim terminie mogą odnotować pozorny wzrost rentowności. Jeśli podwyżka stóp wspiera kurs euro, przedsiębiorca otrzymuje po przewalutowaniu więcej za ten sam kontrakt rozliczany w europejskiej walucie. Problem polega jednak na tym, że mocniejsze euro nie rekompensuje skutków słabszego popytu i wolniejszego wzrostu gospodarczego w strefie euro – komentuje Jacek Jurczyński, prezes Akcenta CZ, dostawcy rozwiązań w zakresie płatności zagranicznych i zarządzania ryzykiem walutowym dla firm.


– Podwyżka stóp EBC może z pozoru brzmieć jak dobra wiadomość dla polskich eksporterów, ponieważ w krótkim terminie mogą odnotować pozorny wzrost rentowności. Jeśli podwyżka stóp wspiera kurs euro, przedsiębiorca otrzymuje po przewalutowaniu więcej za ten sam kontrakt rozliczany w europejskiej walucie.


Wyższe stopy procentowe oznaczają słabszy popyt

Z jednej strony silniejsze euro to wyższe przychody po przeliczeniu na złote. Z drugiej strony, wyższe stopy procentowe w strefie euro oznaczają droższy kredyt dla tamtejszych konsumentów i firm. To z kolei bezpośrednio przekłada się na ostrożniejsze decyzje zakupowe i większą presję na obniżanie cen przez dostawców. Przez to może dojść do zmniejszenia popytu na towary importowane, w tym produkty z Polski. Dla polskich firm oznaczałoby to ryzyko spadku liczby zamówień. Jeżeli niemieccy producenci samochodów ograniczą produkcję, mogą zamawiać mniej komponentów od polskich dostawców. Podobnie francuscy konsumenci mogą zrezygnować z zakupu nowych mebli czy sprzętu AGD, co może przełożyć się na niższe zamówienia kierowane do polskich producentów.

Sytuację dodatkowo komplikuje pogarszająca się kondycja niemieckiej gospodarki. Jak wskazuje krajowy urząd statystyczny, zamówienia w niemieckim przemyśle spadły w kwietniu o 3,8 proc. miesiąc do miesiąca, podczas gdy ekonomiści oczekiwali spadku o około 2 proc. Szczególnie niepokojąco wyglądają zamówienia ze strefy euro, które obniżyły się aż o 11,1 proc.

– Niemcy pozostają najważniejszym partnerem handlowym Polski, dlatego każde pogorszenie koniunktury za Odrą bardzo szybko odczuwają polskie przedsiębiorstwa. Spadające zamówienia w niemieckim przemyśle mogą być sygnałem, że druga połowa roku będzie dla wielu eksporterów bardziej wymagająca niż zakładano jeszcze kilka miesięcy temu – ocenia Jacek Jurczyński.

Droga energia dodatkowym obciążeniem dla europejskiej gospodarki

Wyzwania dla przedsiębiorstw nie ograniczają się wyłącznie do polityki monetarnej. Coraz większym problemem pozostają również wysokie ceny energii elektrycznej w Europie oraz rosnące koszty surowców energetycznych. Jak wynika z danych PFR, w maju 2026 r. ceny gazu w Europie były o 33,3 proc. wyższe niż rok wcześniej, natomiast ceny trzech głównych gatunków ropy naftowej wzrosły średnio o 57,5 proc. rok do roku, osiągając poziom 103,70 USD za baryłkę. Skala wzrostów pokazuje, że przedsiębiorstwa muszą ponownie mierzyć się z presją kosztową. Dla firm działających w energochłonnych sektorach oznacza to wyższe koszty produkcji, transportu i logistyki, które mogą dodatkowo osłabiać konkurencyjność europejskiej gospodarki i ograniczać popyt na towary eksportowe.

Według analiz rynku surowcowego światowe zapasy ropy systematycznie maleją, co ogranicza zdolność rynku do reagowania na potencjalne zakłócenia podaży. Mimo wstępnego porozumienia pokojowego między USA a Iranem, ewentualna ponowna eskalacja napięć na Bliskim Wschodzie oraz wzrost cen energii mogłyby mieć odczuwalne konsekwencje również dla Europy. Rosnące koszty energii wpływają nie tylko na gospodarstwa domowe, ale także na koszty działalności przedsiębiorstw. W efekcie europejscy konsumenci dysponują mniejszym dochodem rozporządzalnym, a firmy muszą mierzyć się z wyższymi kosztami produkcji.

– Konflikty geopolityczne nie wpływają na kursy walut wyłącznie bezpośrednio. Jeżeli napięcia na Bliskim Wschodzie doprowadziłyby do kolejnego wzrostu cen ropy i gazu, oznaczałoby to jeszcze wyższe koszty energii oraz transportu dla europejskich przedsiębiorstw. Wysokie ceny energii stają się dziś jednym z najważniejszych czynników ograniczających konkurencyjność europejskiej gospodarki. Dla eksporterów oznacza to podwójne ryzyko: z jednej strony słabszy popyt wynikający z pogarszającej się kondycji gospodarczej naszych partnerów handlowych, z drugiej presję na obniżanie cen i marż. Takie otoczenie zwykle zwiększa również awersję inwestorów do ryzyka i wspiera dolara, co może pośrednio przekładać się na wyższe kursy walut obcych wobec złotego –podkreśla Jurczyński.


Wysokie ceny energii stają się dziś jednym z najważniejszych czynników ograniczających konkurencyjność europejskiej gospodarki. Dla eksporterów oznacza to podwójne ryzyko: z jednej strony słabszy popyt wynikający z pogarszającej się kondycji gospodarczej naszych partnerów handlowych, z drugiej presję na obniżanie cen i marż.


Rynek walutowy pozostanie pod wpływem polityki banków centralnych

W najbliższych miesiącach para EUR/USD może pozostawać w szerokim przedziale wahań między 1,15 a 1,20. W krótkim terminie nie można wykluczyć dalszej presji na europejską walutę, jednak w średnim okresie euro może stopniowo odrabiać straty wraz ze zmniejszaniem się różnic pomiędzy polityką monetarną USA i strefy euro. Z perspektywy polskich przedsiębiorstw większe znaczenie ma jednak kurs EUR/PLN, który obecnie utrzymuje się w pobliżu 4,25 zł. Większość prognoz zakłada stabilizację notowań w przedziale 4,22–4,27 zł w kolejnych miesiącach.

Jednocześnie rynek uważnie obserwuje sytuację na Bliskim Wschodzie. Napięcia geopolityczne, rosnące ceny energii oraz kurczące się globalne zapasy ropy naftowej zwiększają ryzyko gwałtownych zmian cen surowców i podwyższonej zmienności na rynkach finansowych.

– Rynek walutowy znajduje się obecnie pod wpływem kilku silnych czynników jednocześnie. Oczekiwania związane z polityką EBC wspierają euro, ale globalna niepewność nadal działa na korzyść dolara. W efekcie przedsiębiorcy muszą liczyć się z utrzymaniem podwyższonej zmienności zarówno na EUR/USD, jak i EUR/PLN – podsumowuje Jurczyński i dodaje: W obecnym otoczeniu firmy nie powinny koncentrować się wyłącznie na prognozowaniu kursów walut. Znacznie ważniejsze staje się zarządzanie ryzykiem. Eksporterzy korzystający z przychodów w euro mogą dziś relatywnie spokojnie planować przepływy finansowe, natomiast importerzy nadal muszą uwzględniać ryzyko utrzymywania się mocniejszego dolara. Coraz większego znaczenia nabiera dywersyfikacja momentów wymiany walut oraz zabezpieczanie przyszłych płatności za pomocą instrumentów takich jak forwardy walutowe.

Źródło: Akcenta CZ

Zobacz również

Dwoje uśmiechniętych analityków finansowych rozmawia w nowoczesnym biurze na tle ekranów z wykresami giełdowymi. Ilustruje to rosnące zainteresowanie polskich inwestorów rynkiem akcji i nowymi technologiami.
Przeczytaj