Szukaj

Zaloguj

Zaloguj się

Jesteś nowym klientem?

Zarejestruj się

Szukaj

Zaloguj

Zaloguj się

Jesteś nowym klientem?

Zarejestruj się
Strona Główna/Artykuły/Starcie z machiną państwowego kapitalizmu. Dlaczego europejski biznes przegrywa walkę o marże z Chinami?

AKTUALNOŚCI, GOSPODARKA I FINANSE

Starcie z machiną państwowego kapitalizmu. Dlaczego europejski biznes przegrywa walkę o marże z Chinami?

Mieliśmy budować innowacyjną gospodarkę opartą na technologiach i wysokich marżach, a tymczasem na naszych oczach rozgrywa się największy w historii drenaż europejskiego przemysłu. Najnowsze dane nie pozostawiają złudzeń: zderzenie z chińską machiną przypomina walkę bokserską, w której jeden z zawodników ma założone kastety, a sędzia hojnie oklaskuje każdy jego cios.


Data publikacji: 07.07.2026

Data aktualizacji: 07.07.2026

Podziel się:

Pracownicy w fabryce na linii montażowej, symbolizujący masową produkcję przemysłową. Obraz ilustruje nierówną walkę europejskiego biznesu z chińską machiną państwowego kapitalizmu.
Europejski przemysł zmaga się z potężną konkurencją ze strony dotowanych chińskich przedsiębiorstw. Źródło: Magnific Premium
Spis treści:

1. Znikające miliardy w sercu przemysłu

2. Konkurencja, której nie ma

3. Wirus w krwiobiegu gospodarki

Znikające miliardy w sercu przemysłu

Zeszłoroczny rachunek za to asymetryczne starcie jest porażający. Tylko w 2025 roku przemysł Starego Kontynentu bezpowrotnie oddał chińskiej konkurencji 87 miliardów euro wartości dodanej. To oszałamiająca kwota blisko 373 miliardów złotych, która wyparowała z budżetów rynkowych liderów – nie zasiliła europejskich inwestycji i nie przełożyła się na rozwój tutejszych technologii. Polska gospodarka, będąca istotnym trybem w unijnym łańcuchu dostaw, dołożyła do tego manka bolesne 49 miliardów złotych bezpośrednich i pośrednich strat.

Gdzie uciekają te pieniądze? Ekspansja nowej fali – określana przez ekspertów Ośrodka Studiów Wschodnich i ZPP mianem „chińskiego szoku 2.0” – nie skupia się już na tanich tekstyliach czy plastikowych zabawkach. Uderzenie celuje w sam rdzeń naszej nowoczesności. Największe potężne straty notuje dziś unijna motoryzacja i elektromobilność (ponad 28 mld euro), sektor maszyn i urządzeń (ponad 22 mld euro), a także produkcja komponentów IT oraz zaawansowanej elektroniki.


Zeszłoroczny rachunek za to asymetryczne starcie jest porażający. Tylko w 2025 roku przemysł Starego Kontynentu bezpowrotnie oddał chińskiej konkurencji 87 miliardów euro wartości dodanej. To oszałamiająca kwota blisko 373 miliardów złotych, która wyparowała z budżetów rynkowych liderów – nie zasiliła europejskich inwestycji i nie przełożyła się na rozwój tutejszych technologii.


Konkurencja, której nie ma

Dlaczego tak prężne firmy z dnia na dzień oddają rynek? Wystarczy spojrzeć na warunki gry. Aż 71 procent polskich przedsiębiorców wprost przyznaje, że wpływ wschodniej ekspansji na naszą gospodarkę ocenia negatywnie. Trudno im się dziwić, skoro złudzeniem jest wiara, że rywalizują z azjatyckimi biznesmenami o podobnych uwarunkowaniach kosztowych.

W rzeczywistości europejski biznes ściera się z maszynerią kapitalizmu państwowego. Chiny generują kolosalną nadprodukcję, która utrzymuje się na powierzchni wyłącznie dzięki dotacjom. Firmy z Państwa Środka otrzymują od trzech do nawet ośmiu razy więcej publicznych subsydiów niż wynosi średnia dla państw rozwiniętych zrzeszonych w OECD. Czy jakikolwiek europejski biznes, operujący na standardowych rynkowych marżach, jest w stanie wytrzymać takie ciśnienie cenowe?


W rzeczywistości europejski biznes ściera się z maszynerią kapitalizmu państwowego. Chiny generują kolosalną nadprodukcję, która utrzymuje się na powierzchni wyłącznie dzięki dotacjom. Firmy z Państwa Środka otrzymują od trzech do nawet ośmiu razy więcej publicznych subsydiów niż wynosi średnia dla państw rozwiniętych zrzeszonych w OECD.


Wirus w krwiobiegu gospodarki

Liczby pokazujące ubytek miliardów euro mają swoje bezpośrednie przełożenie na rynek pracy i bezpieczeństwo łańcuchów dostaw. Według analityków Rhodium Group presja ze wschodu kosztuje Unię Europejską dokładnie 500 miejsc pracy każdego dnia. Dziś, jutro, pojutrze – codziennie z europejskiego przetwórstwa przemysłowego znika pół tysiąca wakatów. Aż 24 procent unijnego eksportu zmaga się z bezpośrednią i brutalną rywalizacją ze strony chińskich podmiotów.

W samej Polsce na szali leży obecnie los 45 tysięcy etatów. Zagrożenie wisi nad branżami strategicznymi dla naszego przemysłu: produkcją baterii, części motoryzacyjnych, sprzętu AGD oraz stali. Chociaż nasza gospodarka radzi sobie z tym wstrząsem nieco lepiej niż silnie uzależnione od motoryzacji Niemcy, Słowacja czy Czechy, to problem jest w pełni realny – dotyka on już 15 procent całego polskiego eksportu.

Jeśli obecna dynamika wzrostu importu utrzyma się w kolejnych latach, zagrożona może być produkcja odpowiadająca za ponad połowę całego unijnego przetwórstwa przemysłowego. Dla właścicieli firm i członków zarządów to jasny sygnał: to, co kiedyś uważaliśmy za problem wyłącznie wielkich koncernów za Odrą, właśnie wdarło się do polskich fabryk i hal produkcyjnych. Pozostaje pytanie, jak długo nasza baza przemysłowa zdoła utrzymać rentowność przy tak drastycznym wychyleniu rynkowego boiska.

Źródło: Business Insider, opracowanie własne

Zobacz również

Dwoje uśmiechniętych analityków finansowych rozmawia w nowoczesnym biurze na tle ekranów z wykresami giełdowymi. Ilustruje to rosnące zainteresowanie polskich inwestorów rynkiem akcji i nowymi technologiami.
Przeczytaj