Szukaj

Zaloguj

Zaloguj się

Jesteś nowym klientem?

Zarejestruj się

Szukaj

Zaloguj

Zaloguj się

Jesteś nowym klientem?

Zarejestruj się
Strona Główna/Artykuły/Koniec dyktatu kandydata? Rynek pracy zaciągnął hamulec ręczny

AKTUALNOŚCI

Koniec dyktatu kandydata? Rynek pracy zaciągnął hamulec ręczny

Jeszcze do niedawna prezesi i dyrektorzy HR łapali się za głowy, słuchając żądań kandydatów, a proces rekrutacyjny przypominał wyścig z czasem – kto pierwszy położy na stole najlepszą ofertę, ten zgarnia talent. Dziś jednak wiatr wieje z zupełnie innej strony, a wahadło negocjacyjnej przewagi wyraźnie przechyla się na stronę pracodawców. Dla właścicieli firm to sygnał, że rynek pracy stygnie, ale czy na pewno potrafimy ten moment odpowiednio wykorzystać?


Data publikacji: 03.07.2026

Data aktualizacji: 03.07.2026

Podziel się:

Biznesmen z teczką idący zatłoczoną ulicą miasta. Ilustruje to zmieniającą się dynamikę na rynku pracy, gdzie procesy rekrutacyjne ulegają wydłużeniu.
Wydłużający się czas poszukiwania pracy zmienia układ sił między pracodawcami a kandydatami. Źródło: Magnific Premium
Spis treści:

1. Zmiana układu sił przy rekrutacyjnym stole

2. Srebrny kapitał w poczekalni

Zmiana układu sił przy rekrutacyjnym stole

Najnowsze dane płynące z Monitora Rynku Pracy nie pozostawiają złudzeń: dynamika zmian zawodowych w Polsce drastycznie wyhamowała. Obecnie średni czas, jakiego Polacy potrzebują na znalezienie nowej posady, wydłużył się do 4,5 miesiąca. Co to oznacza z perspektywy historycznej? Mamy do czynienia z absolutnym rekordem – to najdłuższy okres od samego początku prowadzenia tych pomiarów.

Dla zarządów i przedsiębiorców ta statystyka to potężny barometr nastrojów gospodarczych. Skoro znalezienie pracy zajmuje dziś o ponad miesiąc dłużej niż jeszcze rok temu, oznacza to, że firmy znacznie ostrożniej podejmują decyzje o tworzeniu nowych wakatów. Budżety są pilnowane ze zdwojoną uwagą, a procesy decyzyjne w działach HR uległy zauważalnemu wydłużeniu. Nasuwa się jednak pytanie: czy ten komfort wyboru nie uśpi czujności pracodawców? Dłuższy czas poszukiwania pracy przez kandydatów daje firmom przestrzeń na dogłębną selekcję, ale może również zwiastować ogólnogospodarczą stagnację, w której brakuje impulsu do odważnego skalowania biznesu.


Dla zarządów i przedsiębiorców ta statystyka to potężny barometr nastrojów gospodarczych. Skoro znalezienie pracy zajmuje dziś o ponad miesiąc dłużej niż jeszcze rok temu, oznacza to, że firmy znacznie ostrożniej podejmują decyzje o tworzeniu nowych wakatów. Budżety są pilnowane ze zdwojoną uwagą, a procesy decyzyjne w działach HR uległy zauważalnemu wydłużeniu.


Srebrny kapitał w poczekalni

O ile ogólne dane mogą napawać pracodawców pewnym spokojem operacyjnym, o tyle głębsza analiza statystyk odkrywa zjawisko, obok którego żaden mądry strateg biznesowy nie powinien przejść obojętnie. Chodzi o sytuację pracowników po 50. roku życia.

Dla tej grupy wiekowej zmiana barw firmowych to już nie jest kwestia kilku miesięcy. Zdobycie nowej posady zajmuje im średnio niemal 9 miesięcy. To dramatycznie długo. W erze, w której na każdym kongresie gospodarczym odmieniamy przez wszystkie przypadki słowa takie jak „lojalność”, „doświadczenie” i „odporność na kryzysy”, niemal na własne życzenie marginalizujemy grupę, która te cechy posiada w swoim zawodowym DNA.


Dla tej grupy wiekowej zmiana barw firmowych to już nie jest kwestia kilku miesięcy. Zdobycie nowej posady zajmuje im średnio niemal 9 miesięcy. To dramatycznie długo.


Dla przedsiębiorcy to moment na twardy rachunek sumienia. Skoro na rynku czeka ogromna pula doświadczonych ekspertów, którzy zmagają się z niemal trzykwartorocznym bezrobociem tranzycyjnym, to czy nasze działy rekrutacji nie cierpią na nieświadomy ageizm? Być może w pogoni za „młodymi i dynamicznymi”, firmy tracą szansę na zatrudnienie stabilnych specjalistów, którzy mogliby wnieść do organizacji bezcenną perspektywę i opanowanie.

Dane Monitora Rynku Pracy kreślą nowy, chłodniejszy krajobraz. Przedsiębiorcy dostali do ręki odzyskany czas i większą pulę dostępnych kandydatów. Wygrają jednak ci, którzy ten czas wykorzystają nie na przedłużanie w nieskończoność procesów decyzyjnych, ale na mądre łowienie talentów – również tych, które konkurencja krótkowzrocznie ignoruje ze względu na metrykę.

Zobacz również

Dwoje uśmiechniętych analityków finansowych rozmawia w nowoczesnym biurze na tle ekranów z wykresami giełdowymi. Ilustruje to rosnące zainteresowanie polskich inwestorów rynkiem akcji i nowymi technologiami.
Przeczytaj