AKTUALNOŚCI
Oszustwa w cenie. Jak Meta zarabia na internetowym scamie w Polsce
Meta z monetyzacji fałszywych reklam uczyniła w Polsce dochodowy segment swojego biznesu. Z raportu „Skala problemu. Oszukańcze reklamy na platformach Mety”, opublikowanego przez Fundację Instrat, wyłania się obraz rynku, na którym technologiczna korporacja czerpie zyski z działalności oszustów. Według wyliczeń analityków, roczne przychody właściciela Facebooka i Instagrama z emisji naciągających treści mogą sięgać w Polsce 760 milionów złotych. Kwota ta stanowi 37 procent wszystkich przychodów raportowanych nad Wisłą przez spółkę Facebook Poland.
Data publikacji: 18.09.2026
Data aktualizacji: 18.09.2026
Podziel się:

Poligon dla oszustów
W ujęciu globalnym koncern z Menlo Park sam szacował w wewnętrznych dokumentach ujawnionych przez agencję Reuters, że reklamy oszukańcze i promujące zakazane towary odpowiadają za 10 procent jego przychodów – co przekłada się na 16 miliardów dolarów rocznie. Polski rynek wyraźnie odstaje od tych uśrednionych danych. Współtwórca raportu, Jarosław Kopeć z Fundacji Instrat, wskazuje, że odsetek ten w Polsce jest niemal czterokrotnie wyższy. Rafał Brzoska, szef InPostu, którego wizerunek regularnie służy do promocji fałszywych inwestycji, określił tę sytuację krótko: Polska stała się poligonem bezkarności.
Polski rynek wyraźnie odstaje od tych uśrednionych danych. Współtwórca raportu, Jarosław Kopeć z Fundacji Instrat, wskazuje, że odsetek ten w Polsce jest niemal czterokrotnie wyższy. Rafał Brzoska, szef InPostu, którego wizerunek regularnie służy do promocji fałszywych inwestycji, określił tę sytuację krótko: Polska stała się poligonem bezkarności.
Ukryte w wirtualnej bibliotece
Statystyki dzienne pokazują dokładny mechanizm finansowania tego procederu. Każdego dnia platformy społecznościowe Mety w Polsce notują około 100 milionów wyświetleń fałszywych reklam. To niemal 11 procent całego zasięgu reklamowego w kraju. Z danych zebranych przez badaczy wynika, że taki ruch pozwala wygenerować korporacji ponad 2 miliony złotych dziennego przychodu.
Zgodnie z unijnym aktem o usługach cyfrowych (DSA), koncerny technologiczne mają obowiązek dbać o transparentność. Podstawowym narzędziem kontroli publicznej miała być w tym przypadku Biblioteka Reklam. Praktyka mija się jednak z prawnymi założeniami. Autorzy raportu dowodzą, że 41 procent oszukańczych materiałów nie zostawia w systemie Mety żadnego śladu, a w szerszym wariancie odsetek ten zbliża się do 70 procent. Limity pobierania danych, błędy techniczne przerywające audyty i luki czasowe pozwalają cyberprzestępcom podmieniać treść ogłoszeń na neutralną, zanim zostaną one na stałe zarchiwizowane w rejestrze.
Zgodnie z unijnym aktem o usługach cyfrowych (DSA), koncerny technologiczne mają obowiązek dbać o transparentność. Podstawowym narzędziem kontroli publicznej miała być w tym przypadku Biblioteka Reklam. Praktyka mija się jednak z prawnymi założeniami.
Presja na technologicznego giganta
Systemowa opieszałość korporacji doprowadziła do reakcji instytucji państwowych. Minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski złożył w Komisji Europejskiej wniosek o nałożenie na koncern kary w wysokości 250 milionów euro. Argumentem polskiego resortu były między innymi testy przeprowadzone latem przez zespół CERT Polska. Gdy państwowi analitycy od cyberbezpieczeństwa zgłosili 122 fałszywe reklamy, algorytmy i moderatorzy Mety zignorowali blisko 87 procent przypadków, pozostawiając w sieci szkodliwe treści.
Otwarte pozostaje pytanie, czy samo widmo unijnych kar finansowych jest w stanie zrestrukturyzować politykę amerykańskiej firmy, dla której zyski z procederu wydają się wyższe niż bieżące koszty prawne. Dopóki system autoryzacji zleceniodawców nie zostanie uszczelniony w punkcie wyjścia, rachunek za luki w systemie będą ponosić oszukiwani na platformie internauci.
Źródło: WNP, opracowanie własne
Zobacz również



