Szukaj

Zaloguj

Zaloguj się

Jesteś nowym klientem?

Zarejestruj się

Szukaj

Zaloguj

Zaloguj się

Jesteś nowym klientem?

Zarejestruj się
Strona Główna/Artykuły/Polska dwóch prędkości płacowych. W jakim województwie zarabia się najlepiej?

GOSPODARKA I FINANSE

Polska dwóch prędkości płacowych. W jakim województwie zarabia się najlepiej?

Kiedy planujecie ekspansję firmy lub relokację zakładu produkcyjnego, na ogół w pierwszej kolejności sprawdzacie ceny gruntów, dostępność węzłów komunikacyjnych i lokalne ulgi podatkowe. Tymczasem najnowsze dane płynące z serwisu PolskieRadio24.pl dobitnie przypominają, że kluczowy dla waszych biznesplanów mnożnik kosztów leży zupełnie gdzie indziej. To geografia płac.


Data publikacji: 05.06.2026

Data aktualizacji: 05.06.2026

Podziel się:

Kalkulator, długopis, banknoty i formularz PIT-40 leżące na biurku. Różnice w medianie zarobków między regionami w Polsce mają kluczowe znaczenie dla planowania kosztów w firmie.
Zróżnicowanie wynagrodzeń w poszczególnych regionach Polski znacząco wpływa na koszty prowadzenia działalności gospodarczej. Źródło: Magnific Premium
Spis treści:

1. Ściana wschodnia kontra wielki kapitał

2. Pułapka lokalnych gigantów

3. Turystyka i rolnictwo na minimalnej kroplówce

Różnica w medianie zarobków między najbogatszym a najbiedniejszym regionem w Polsce wynosi dziś okrągłe 1,7 tysiąca złotych. W skali pojedynczego pracownika to kwota zauważalna; w skali stuosobowej załogi – to różnica, która decyduje o rynkowym być albo nie być całego przedsiębiorstwa.

Ściana wschodnia kontra wielki kapitał

Rozwarstwienie płacowe w Polsce nie jest anomalią, to raczej brutalny obraz struktury naszej gospodarki. Na wschodzie kraju presja płacowa jest znacznie słabsza, co wynika z dwóch fundamentalnych dla biznesu czynników: przytłaczającej przewagi mikrofirm oraz braku dużego kapitału zagranicznego, który zazwyczaj jest głównym katalizatorem wzrostu wynagrodzeń.

Z perspektywy przedsiębiorcy szukającego oszczędności brzmi to jak zachęta do inwestowania na wschód od Wisły, jednak warto pamiętać, że niższe koszty pracy często idą tam w parze z płytszym rynkiem wysoko wykwalifikowanych specjalistów.

Mediana zarobków w województwach w Polsce prezentują się następująco:

  • Mazowieckie – 9 000 zł
  • Dolnośląskie – 8 500 zł
  • Pomorskie – 8 000 zł
  • Śląskie – ok. 8 000 zł
  • Małopolskie – ok. 8 000 zł
  • Zachodniopomorskie – ok. 7 700 zł
  • Wielkopolskie – ok. 7 700 zł
  • Łódzkie – ok. 7 600 zł
  • Kujawsko-pomorskie – ok. 7 500 zł
  • Lubuskie – ok. 7 500 zł
  • Opolskie – ok. 7 500 zł
  • Podlaskie – ok. 7 400 zł
  • Lubelskie – ok. 7 400 zł
  • Podkarpackie – 7 300 zł
  • Świętokrzyskie – 7 300 zł
  • Warmińsko-mazurskie – 7 300 zł

Rozwarstwienie płacowe w Polsce nie jest anomalią, to raczej brutalny obraz struktury naszej gospodarki. Na wschodzie kraju presja płacowa jest znacznie słabsza, co wynika z dwóch fundamentalnych dla biznesu czynników: przytłaczającej przewagi mikrofirm oraz braku dużego kapitału zagranicznego, który zazwyczaj jest głównym katalizatorem wzrostu wynagrodzeń.


Pułapka lokalnych gigantów

Analizując makroekonomiczne zestawienia, łatwo jednak wpaść w pułapkę uśredniania. Dla właścicieli firm znacznie bardziej fascynujące – i potencjalnie niebezpieczne – są lokalne mikrorynki. Jeśli wydaje wam się, że rekordowe mediany to domena warszawskiego „Mordoru” czy wrocławskich biurowców, spójrzcie na Piątnicę. W tej niepozornej gminie mediana zarobków wystrzeliła do absurdalnego wręcz poziomu 13 tysięcy złotych. Powód? Prosperująca, potężna mleczarnia, która de facto dyktuje warunki brzegowe dla całego lokalnego rynku pracy.

Ten sam mechanizm działa w gminach zdominowanych przez wielki przemysł ciężki. Połaniec z medianą rzędu 12,5 tysiąca złotych czy Bogatynia z wynikiem 12 tysięcy złotych to doskonałe przykłady tego, jak kopalnie i zakłady energetyczne zasysają lokalny kapitał ludzki.

Dla mniejszego, prywatnego biznesu operującego w takich „monokulturowych” gminach to absolutny koszmar rekrutacyjny. Jak macie konkurować o pracownika, oferując mu standardowe rynkowe stawki, gdy lokalny gigant z państwowym lub korporacyjnym zapleczem pompuje medianę do kilkunastu tysięcy złotych? Odpowiedź jest krótka: często po prostu nie jesteście w stanie. To lekcja strategii – otwieranie zakładu w cieniu wielkiego komina to gwarancja błyskawicznego drenażu waszego funduszu płac.


Dla mniejszego, prywatnego biznesu operującego w takich „monokulturowych” gminach to absolutny koszmar rekrutacyjny. Jak macie konkurować o pracownika, oferując mu standardowe rynkowe stawki, gdy lokalny gigant z państwowym lub korporacyjnym zapleczem pompuje medianę do kilkunastu tysięcy złotych? Odpowiedź jest krótka: często po prostu nie jesteście w stanie.


Turystyka i rolnictwo na minimalnej kroplówce

Na przeciwległym biegunie tej płacowej układanki znajdują się gminy żyjące z turystyki i rolnictwa, takie jak nadmorska Jastarnia czy świętokrzyska Wiślica. Tam mediana wynagrodzeń zrównuje się z kwotą płacy minimalnej – 4,7 tysiąca złotych. To rynki pracy zdominowane przez sezonowość, niskie marże i pracę niewymagającą wysokich kwalifikacji. Z punktu widzenia budżetu państwa to obszary wymagające stymulacji, jednak dla biznesu opartego na taniej sile roboczej to wciąż najbardziej atrakcyjne bastiony do lokowania prostych usług.

Wniosek, jaki płynie z tej płacowej mapy, jest bezlitosny. Zanim podpiszecie umowę najmu nowej hali czy biura, nie patrzcie tylko na szyldy wiszące na sąsiednich budynkach. Sprawdźcie, ile wasi sąsiedzi płacą swoim ludziom. Bo ostatecznie to ich przelewy ukształtują oczekiwania waszych kandydatów do pracy.

Wykorzystane źródła:

  • Polskieradio24.pl

Zobacz również

Mapa świata z zaznaczonymi szlakami handlowymi i statkami transportowymi, symbolizująca globalne łańcuchy dostaw i relacje gospodarcze między Europą a Chinami.
Przeczytaj