AKTUALNOŚCI
Przemysł hamuje z piskiem opon. Spadający wskaźnik PMI i pęczniejące magazyny
Czerwiec przyniósł polskiemu przemysłowi bolesne przebudzenie, a wskaźniki makroekonomiczne z impetem rozbiły się o twardą rzeczywistość. Wskaźnik PMI, będący kluczowym barometrem nastrojów w sektorze produkcyjnym, tąpnął z poziomu 49,5 pkt. do zaledwie 46 pkt.. Dla każdego prezesa, dyrektora finansowego czy właściciela fabryki to potężny sygnał alarmowy – tak ostrego hamowania z miesiąca na miesiąc nie widzieliśmy nad Wisłą od połowy 2022 roku. Zamiast oczekiwanego na rynku odbicia i ożywienia, mamy twarde lądowanie.
Data publikacji: 03.07.2026
Data aktualizacji: 03.07.2026
Podziel się:

Zablokowane rynki zbytu i zamrożona gotówka
Co dokładnie wyciągnęło wtyczkę zasilającą nasze zakłady produkcyjne? Przemysł dusi się w oparach pogarszającego się popytu, a ten niekorzystny trend trwa nieprzerwanie już od 15 miesięcy. Przedsiębiorcy zgłaszają, że na co dzień zderzają się ze spowolnieniem gospodarczym, a pozyskanie nowych klientów staje się drogą przez mękę. Jakby tego było mało, portfele stałych odbiorców pozostają zamknięte na kłódkę z powodu mocno ograniczonych budżetów. Kontrahenci wstrzymują się z zamówieniami również dlatego, że ich własne magazyny wciąż pękają w szwach od wysokich zapasów.
Skutki tej sprzedażowej posuchy widać gołym okiem bezpośrednio na halach produkcyjnych. Sama produkcja znów zaliczyła spadek i to w tempie, jakiego nie notowano od roku. Co gorsza, niesprzedany towar nie wyparowuje z bilansów. Zapasy wyrobów gotowych, które nie znalazły nabywców na rynku, puchną na potęgę – w czerwcu rosły one w najszybszym tempie od dwóch lat. Dla każdego właściciela firmy to nic innego jak zamrożona gotówka, która w czasach niepewności rynkowej jest przecież na wagę złota.
Co gorsza, niesprzedany towar nie wyparowuje z bilansów. Zapasy wyrobów gotowych, które nie znalazły nabywców na rynku, puchną na potęgę – w czerwcu rosły one w najszybszym tempie od dwóch lat.
Eksport dostaje zadyszki, a firmy przechodzą w tryb cięcia kosztów
W obecnej sytuacji nie możemy też liczyć na zagranicznych partnerów, którzy w przeszłości wielokrotnie wyciągali polski przemysł z najpoważniejszych tarapatów. Nowe zamówienia eksportowe kurczą się nieprzerwanie już od siedmiu miesięcy, a dynamika tego zjazdu jest obecnie największa od lipca 2025 roku.
Jak zarządy reagują na ten toksyczny koktajl słabego popytu zagranicznego i piętrzących się w kraju zapasów? Przedsiębiorcy przeszli w rygorystyczny tryb przetrwania, ratując marże i płynność finansową. Czerwcowe dane bezlitośnie pokazują, że polskie fabryki zakręciły kurek z kosztami: spadł zarówno poziom bieżących zakupów, jak i zatrudnienie. Decydenci przygotowują organizacje na dłuższą gospodarczą zimę.
Czerwcowe dane bezlitośnie pokazują, że polskie fabryki zakręciły kurek z kosztami: spadł zarówno poziom bieżących zakupów, jak i zatrudnienie. Decydenci przygotowują organizacje na dłuższą gospodarczą zimę.
Gdzie szukać biznesowego tlenu?
W tym morzu pesymizmu tli się jednak jedna, stosunkowo cicha informacja, która może okazać się kluczowa dla strategii na kolejne kwartały. Jak wynika z czerwcowych odczytów, presja kosztowa zaczyna powoli odpuszczać. Ceny surowców oraz wyrobów wciąż rosną, ale robią to w najwolniejszym tempie od trzech miesięcy.
To fundamentalny sygnał dla dyrektorów odpowiedzialnych za politykę cenową. Wyhamowanie inflacji producenckiej daje cień szansy na to, że w niedalekiej przyszłości uda się zaoferować klientom bardziej atrakcyjne, elastyczne warunki. To z kolei może stać się wyczekiwanym impulsem, który docelowo wesprze i pobudzi uśpiony popyt. Otwarte pozostaje tylko jedno, kluczowe dla przedsiębiorców pytanie: czy polskie firmy mają wystarczająco dużo rezerw kapitałowych, aby przetrwać obecne zawirowania i dotrwać do momentu odwrócenia się koniunktury?
Zobacz również



