AKTUALNOŚCI
Trzy euro cła, które zachwiało potęgą chińskich marketplace’ów. Jak unijna opłata w miesiąc przemodelowała rynek e-commerce?
Jeszcze do niedawna wydawało się, że azjatyccy giganci handlu internetowego są nie do zatrzymania. Temu i AliExpress z niezwykłą agresywnością i skutecznością przejmowały portfele europejskich konsumentów, budując modele biznesowe oparte na mikrozakupach o znikomej wartości. Europejski rynek patrzył na tę ekspansję z mieszaniną fascynacji i rosnącej obawy, zastanawiając się, jak skutecznie konkurować z podmiotami omijającymi lokalne bariery celne. Bruksela powiedziała w końcu „sprawdzam” – i jak pokazują najnowsze dane – administracyjne młyny potrafią zadziałać precyzyjnie i wyjątkowo szybko.
Data publikacji: 18.08.2026
Data aktualizacji: 18.08.2026
Podziel się:

Zaporowa opłata w rozmiarze mikro
Kluczowa zmiana na rynku zaszła na początku lipca 2026 roku. To wtedy na terytorium Unii Europejskiej wprowadzono nową, z pozoru niewielką opłatę celną. Dokładnie 3 euro – taki koszt jest teraz doliczany do każdej pozycji taryfowej w przesyłkach spoza UE, których wartość nie przekracza 150 euro. Z perspektywy importera obracającego kontenerami to kwota całkowicie pomijalna. Jednak dla platform, których przewaga opierała się na wysyłaniu milionów drobnych paczek z gadżetami za kilka dolarów, ta decyzja okazała się celnym ciosem.
Doliczenie kilkunastu złotych do taniego etui na telefon czy plastikowych akcesoriów domowych z dnia na dzień zabiło opłacalność tych transakcji z punktu widzenia klienta końcowego. Nowy mechanizm zadziałał szybciej i mocniej, niż zakładała to większość rynkowych analityków.
Kluczowa zmiana na rynku zaszła na początku lipca 2026 roku. To wtedy na terytorium Unii Europejskiej wprowadzono nową, z pozoru niewielką opłatę celną. Dokładnie 3 euro – taki koszt jest teraz doliczany do każdej pozycji taryfowej w przesyłkach spoza UE, których wartość nie przekracza 150 euro.
Miliony klientów znikają z radarów
Gospodarka cyfrowa nad Wisłą stała się w tym przypadku idealnym poligonem badawczym. Nasz rynek, jako jeden z nielicznych w Europie, dysponuje narzędziami pozwalającymi na monitorowanie zachowań internautów niemal w czasie rzeczywistym. Wyniki za lipiec, na które w oparciu o badanie Mediapanel powołuje się „Puls Biznesu”, rysują obraz drastycznego załamania ruchu u azjatyckich graczy.
Temu, absolutny hegemon ostatnich kwartałów, w zaledwie trzydzieści dni straciło ponad jedną piątą polskich użytkowników. Z gigantycznej bazy liczącej 16,68 miliona klientów w czerwcu, miesiąc później zostało już 13,6 miliona. Twardy cios przyjął również starszy i dobrze osadzony na naszym rynku gracz – AliExpress. W jego przypadku odpływ przekroczył 15 procent, co w liczbach bezwzględnych oznacza spadek z blisko 10 milionów do 8,43 miliona konsumentów.
Temu, absolutny hegemon ostatnich kwartałów, w zaledwie trzydzieści dni straciło ponad jedną piątą polskich użytkowników. Z gigantycznej bazy liczącej 16,68 miliona klientów w czerwcu, miesiąc później zostało już 13,6 miliona.
Kontynentalny efekt domina
Nadwiślańskie dane to jednak tylko wycinek szerszego zjawiska. Problemy chińskich platform rozlewają się po całym kontynencie, uderzając w fundamenty ich dotychczasowej strategii. Choć z uwagi na braki w jednolitych systemach pomiarowych w innych krajach spadki trzeba analizować przez pryzmat innych wskaźników, trend jest ewidentny.
W Austrii załamanie widać bezpośrednio na poziomie infrastruktury dostawczej – w pierwszych dwóch tygodniach lipca wolumen paczek generowanych przez azjatyckie serwisy skurczył się o połowę. Z kolei we Francji o skali wizerunkowego i zasięgowego problemu świadczą rankingi mobilne. Bezpośrednio po wejściu w życie nowych zasad aplikacja Temu zaliczyła bolesny zjazd, spadając z trzeciego na dziewiąte miejsce w zestawieniach popularności.
Logistyczny wyścig z czasem
Dla rodzimego sektora e-commerce to niewątpliwie moment głębokiego oddechu, ale na ogłaszanie ostatecznego zwycięstwa jest zdecydowanie za wcześnie. Sztywna opłata w wysokości 3 euro ma charakter wyłącznie przejściowy i jako mechanizm pomostowy będzie obowiązywać do 1 lipca 2028 roku. Wtedy unijni decydenci planują zastąpić ją docelowym systemem celnym, który zacznie różnicować stawki w zależności od konkretnej kategorii importowanych produktów.
Przed wschodnimi potęgami handlowymi rysują się właśnie dwa lata kluczowych decyzji. Dysponując potężnym kapitałem i zaawansowaną technologią, z pewnością wykorzystają ten czas na radykalną przebudowę swoich modeli logistycznych.
Źródło: Puls Biznesu, Forsal, opracowanie własne
Zobacz również



