Szukaj

Zaloguj

Zaloguj się

Jesteś nowym klientem?

Zarejestruj się

Szukaj

Zaloguj

Zaloguj się

Jesteś nowym klientem?

Zarejestruj się
Strona Główna/Artykuły/Nowa umowa handlowa UE–Meksyk: szansa dla Europy czy zagrożenie dla polskiego rynku?

AKTUALNOŚCI

Nowa umowa handlowa UE–Meksyk: szansa dla Europy czy zagrożenie dla polskiego rynku?

Unia Europejska liczy, że nowa umowa handlowa z Meksykiem zwiększy możliwości eksportowe europejskich firm, w tym producentów żywności, maszyn i samochodów. Europoseł Waldemar Buda ocenia jednak, że Polska ma ograniczone możliwości wykorzystania nowego kierunku. Jego zdaniem otwarcie unijnego rynku może za to zwiększyć konkurencję dla europejskich producentów.


Data publikacji: 17.08.2026

Data aktualizacji: 17.08.2026

Podziel się:

Kolorowe meksykańskie rękodzieło i flaga Meksyku na tradycyjnym targu. Zdjęcie ilustruje otwarcie europejskiego rynku na produkty z Meksyku w ramach nowej umowy handlowej.
Nowa umowa handlowa między Unią Europejską a Meksykiem budzi obawy o konkurencyjność polskich przedsiębiorstw. Źródło: Magnific Premium
Spis treści:

– Jeśli chodzi o umowę z Meksykiem, to z punktu widzenia rolniczego nie będzie ona tak poważna jak umowa Unii Europejskiej z Mercosurem. Mimo że Ameryka Południowa i Środkowa są do siebie zbliżone, to są to kompletnie inne gospodarki – mówi agencji Newseria Waldemar Buda, poseł do Parlamentu Europejskiego z EKR.

Szczegóły i cele zmodernizowanej umowy

22 maja br. podczas szczytu w Mexico City Unia Europejska i Meksyk podpisały zmodernizowaną umowę globalną (Modernised Global Agreement – MGA) oraz przejściową umowę handlową (Interim Trade Agreement – ITA). 14 lipca Rada UE formalnie zatwierdziła zawarcie ITA, po zgodzie Parlamentu Europejskiego z 8 lipca. Pełne wejście w życie MGA wymaga jeszcze ratyfikacji przez wszystkie państwa członkowskie. Dokumenty te zastępują dotychczasowe porozumienie z 2000 roku i wskazują na rozwój stosunków dwustronnych w kierunku kompleksowego partnerstwa strategicznego. Mają wzmocnić dialog polityczny, pogłębić współpracę i sprzyjać zrównoważonemu handlowi oraz inwestycjom między stronami.

Z punktu widzenia UE umowa ma przede wszystkim ułatwić europejskim firmom dostęp do meksykańskiego rynku. Zgodnie z nowym porozumieniem handlowym zniesione zostaną wysokie cła na najważniejsze unijne towary eksportowe, zwłaszcza produkty rolno-spożywcze. Rada UE ocenia, że poprawi to warunki w sektorach takich jak maszyny, wyroby farmaceutyczne i sprzęt transportowy. Umowa poszerza także współpracę dotyczącą surowców krytycznych. W sumie na porozumieniu ma skorzystać ponad 45 tys. unijnych firm eksportujących do Meksyku, z czego większość stanowią małe i średnie przedsiębiorstwa.

Potencjał tego rynku pokazują obecne obroty handlowe. Z danych Rady UE wynika, że w 2025 roku wartość handlu między Unią Europejską a Meksykiem osiągnęła ponad 86 mld euro, z czego ok. 53 mld euro przypadało na eksport, a prawie 34 mld euro na import. Unia była dla Meksyku trzecim co do wielkości partnerem handlowym (po USA i Chinach) oraz drugim rynkiem eksportowym. W ostatniej dekadzie handel UE–Meksyk wzrósł o ponad 75 proc., przy czym eksport zwiększył się nieco bardziej (o 92 proc.) niż import (o 66 proc.). Wśród głównych towarów wymiany handlowej są m.in. maszyny i urządzenia, sprzęt transportowy, chemikalia oraz paliwo i produkty górnicze.

Obawy o bezpieczeństwo łańcuchów dostaw i europejską produkcję

Komisja Europejska podkreśla, że umowa to element szerszego unijnego programu na rzecz dywersyfikacji globalnych stosunków handlowych Unii. Europoseł wskazuje na związane z tym ryzyka.

– Martwi mnie to, że cały czas nie ma zaburzenia niemieckiego myślenia, które mówi: zawierajmy umowy ze wszystkimi i wszędzie, ponieważ globalizacja przyniesie nam dobrobyt. Niestety uważam, że to się skończyło i powinniśmy zabiegać o niezależność, samowystarczalność, bezpieczeństwo i odporność. Ostatnie lata pokazują jedno: małe konflikty czy pandemia powodują zakłócenia w dostawach – podkreśla Waldemar Buda. – Poprzez handel z całym światem doprowadzimy do sytuacji, w której jakiś konflikt spowoduje, że coś do nas nie przypłynie, czegoś będzie brakowało i cały ciąg polegający na łańcuchu dostaw będzie zatrzymany.


Niestety uważam, że to się skończyło i powinniśmy zabiegać o niezależność, samowystarczalność, bezpieczeństwo i odporność. Ostatnie lata pokazują jedno: małe konflikty czy pandemia powodują zakłócenia w dostawach – podkreśla Waldemar Buda.


W 2024 roku wartość unijnego handlu towarami sięgnęła niemal 5 bln euro, z czego eksport wyniósł 2,53 bln euro, a import 2,42 bln euro. Udział Unii Europejskiej w światowym handlu towarami wyniósł 13,4 proc. To plasuje UE za Chinami (15,4 proc.), ale przed Stanami Zjednoczonymi (13,3 proc.) – wynika z danych publikowanych przez Radę UE.

– Nie ma nic istotnego, co moglibyśmy importować z Meksyku, natomiast zastępowanie tych produktów, które są produkowane u nas, powoduje, że unijna produkcja będzie ograniczona – uważa europoseł z EKR. – Meksyk może wchodzić w produkcję i handel towarami, które w Europie są produkowane i których tu nie brakuje. Naturalną konsekwencją jest to, że będą wypierali przedsiębiorców, którzy dzisiaj produkują asortyment w Europie. Meksyk jako kraj silnie zaludniony, zdolny do wytwarzania podstawowych produktów, może zalać Europę również produktami, których się w ogóle nie spodziewamy, z których produkcją Europa daje sobie radę i dzięki którym u nas są miejsca pracy, a przedsiębiorstwa się rozwijają. Mieliśmy przykłady chociażby z Brazylią, która jest gotowa produkować również rzeczy, którymi się do dzisiaj nie zajmowała, żeby wysyłać je do Unii Europejskiej. To jest zagrożenie w dłuższej perspektywie.

Zysk dla niemieckiej motoryzacji kosztem innych rynków?

Polityk zwraca uwagę, że głównym beneficjentem porozumienia będzie przemysł motoryzacyjny, głównie niemiecki.

– Gdyby tam były jakieś złoża, asortyment, którego u nas brakuje, dyskutujmy o tym punktowo, ale tego nie ma. Cała idea tej umowy polega na tym, że przemysł niemiecki, wypychany z Azji przez chiński, próbuje szukać rynków zbytu i kooperacji w innych miejscach świata. Jeżeli oni otwierają rynek na przemysł niemiecki, to my musimy otwierać swój rynek na całą resztę. Konsekwencje przekładają się i na rolnictwo, i na inne segmenty produkcji, które dzisiaj są w Europie silne – mówi Waldemar Buda.


Cała idea tej umowy polega na tym, że przemysł niemiecki, wypychany z Azji przez chiński, próbuje szukać rynków zbytu i kooperacji w innych miejscach świata. Jeżeli oni otwierają rynek na przemysł niemiecki, to my musimy otwierać swój rynek na całą resztę. Konsekwencje przekładają się i na rolnictwo, i na inne segmenty produkcji, które dzisiaj są w Europie silne – mówi Waldemar Buda.


Co roku ponad 30 proc. pojazdów produkowanych w Unii Europejskiej jest eksportowanych na rynki międzynarodowe. Eksport ten generuje 100 mld euro nadwyżki handlowej – wskazują dane Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Pojazdów (ACEA). Zdaniem jego przedstawicieli modernizacja umowy o wolnym handlu między UE a Meksykiem przyniesie istotne korzyści unijnemu przemysłowi motoryzacyjnemu dzięki aktualizacji wymogów dotyczących reguł pochodzenia oraz usunięciu barier technicznych w handlu w sektorze.

– Widzę, że szukanie takich rynków jest bardzo oczekiwane ze strony niemieckiej i całej Unii Europejskiej. Natomiast byłbym bardzo ostrożny. Szukałbym tych produktów, których w Unii brakuje, a nie czynił tymi umowami konkurencji dla gospodarki europejskiej – mówi europoseł z EKR.

Szanse i bariery dla polskich eksporterów


W związku z tym nasz bilans polega na tym, że albo stracimy na rolnictwie, albo umowa będzie neutralna. Natomiast z punktu widzenia eksportu bardzo niewiele możemy na tym zyskać. To pokazują umowy, które zostały wcześniej zawarte.


Eksperci rządowego portalu Trade.gov.pl podkreślają, że z punktu widzenia Polski umowa może w przyszłości stworzyć nowe możliwości eksportowe, największy potencjał wzrostu może dotyczyć sektora rolno-spożywczego, w tym produktów przetworzonych oraz wybranych kategorii żywności o wysokiej jakości. Eksport polskich produktów tego sektora w pierwszych pięciu miesiącach 2026 roku osiągnął wartość 24,1 mld euro (102 mld zł), czyli o 1,6 proc. więcej w porównaniu z analogicznym okresem 2025 roku. Eksperci podkreślają, że dostęp do rynku meksykańskiego będzie jednak zależał od szczegółowych warunków taryfowych oraz wymogów sanitarnych i fitosanitarnych. Ich zdaniem główne wyzwania dla polskich eksporterów to wysokie koszty wejścia na odległy rynek oraz silna konkurencja lokalna i amerykańska, a także niska rozpoznawalność polskich produktów.

– My w Polsce mamy niewiele produktów, które możemy eksportować. W związku z tym nasz bilans polega na tym, że albo stracimy na rolnictwie, albo umowa będzie neutralna. Natomiast z punktu widzenia eksportu bardzo niewiele możemy na tym zyskać. To pokazują umowy, które zostały wcześniej zawarte. Nie mamy produktów, które są łatwo chłonne w innych regionach świata – tłumaczy Waldemar Buda.

Źródło tekstu: Newseria

Zobacz również

Mężczyzna pracujący przy dwóch monitorach z wizualizacją sztucznej inteligencji i kodem. Polski model EuroDense wspiera rozwój europejskich technologii AI i przełamuje bariery językowe.
Przeczytaj