AKTUALNOŚCI
Wakacyjna interwencja na rynkach paliw. Rząd ścina VAT i mrozi ceny dystrybutorów, by zapanować nad końcówką sezonu
Dla kierowców to informacja, na którą czekali. Od poniedziałku, 17 sierpnia, do końca miesiąca stawka podatku VAT na paliwa leci w dół i zatrzymuje się na poziomie 8 procent. Do tego wraca widmo państwowej kontroli nad rynkowymi marżami – na stacjach zagości cena maksymalna. Decyzja gabinetu Donalda Tuska ma błyskawicznie schłodzić rozgrzane przed powrotami z wakacji portfele Polaków, ale stawia też wiele pytań przed polskim biznesem.
Data publikacji: 19.08.2026
Data aktualizacji: 19.08.2026
Podziel się:

Kto zapłaci za tę interwencję i dlaczego rząd sięga po takie narzędzia właśnie teraz, przy mocno napiętym budżecie państwa? Sprawa ma drugie dno, w którym krzyżują się wektory politycznego sporu i globalnych zysków branży petrochemicznej.
Taniej na pistoletach. Nawet o złotówkę na litrze
Ogłoszony przez szefa rządu „program CPN” to w istocie radykalne i bardzo konkretne uderzenie w strukturę kosztową paliw. Obniżenie VAT-u do 8 procent, które ma funkcjonować do 31 sierpnia, nie jest jedynie kosmetyczną korektą. Donald Tusk wyłożył na stół twarde wyliczenia, a te dla końcowych odbiorców mogą brzmieć niemal jak promocja: od 90 groszy do ponad złotówki zniżki na każdym litrze zatankowanego paliwa (w stosunku do cen bez zredukowanej stawki).
Żeby zniżki z podatku faktycznie dotarły do portfelów kierowców, rząd nie pozostawia kreowania marż wolnemu rynkowi. Od 17 sierpnia codzienny rytm biznesu na stacjach benzynowych znów będzie wyznaczał minister energii, Miłosz Motyka. Zgodnie z zapowiedziami, resort będzie publikował rynkowe maksima – twarde pułapy cenowe, których żaden operator na stacji nie będzie mógł przekroczyć. Premier nazywa to blokadą prób przejęcia przez koncerny państwowych osłon na rzecz własnego zysku: „Tak, żeby nikt nie wykorzystał tego obniżenia VAT-u dla siebie (…) tylko żeby te pieniądze w tej skromnej, ale jednak dość wyraźnej formie trafiły do ludzi”.
Zgodnie z zapowiedziami, resort będzie publikował rynkowe maksima – twarde pułapy cenowe, których żaden operator na stacji nie będzie mógł przekroczyć. Premier nazywa to blokadą prób przejęcia przez koncerny państwowych osłon na rzecz własnego zysku: „Tak, żeby nikt nie wykorzystał tego obniżenia VAT-u dla siebie (…) tylko żeby te pieniądze w tej skromnej, ale jednak dość wyraźnej formie trafiły do ludzi”.
Powstaje więc pytanie: jak w takiej architekturze prawnej odnajdzie się branża, której nagle „odgórnie” przeliczono wakacyjny biznesplan, i co oznacza to dla wolumenu sprzedaży w krytycznych dwóch tygodniach sierpnia?
Kto opłaci rachunek za państwową hojność?
Taka rynkowa kroplówka zawsze obciąża kasę państwa – i to bardzo konkretnie. Program osłon z początków roku (który wygasł 30 czerwca) kosztował resort finansów bez mała 4,8 miliarda złotych. Skąd wziąć pieniądze na nową interwencję na rynku petrochemicznym w momencie, gdy z każdego kierunku nadciągają informacje o potężnych – i koniecznych – wydatkach na armię? Rząd wprost zarysowuje swoją strategię i przypomina o politycznym starciu z prezydentem.
Plan opierał się na podatku od nadzwyczajnych zysków, czyli windfall tax, w który miały wpaść potężne marże koncernów paliwowych za okres od marca do grudnia 2026 roku. Mechanizm miał być prosty: rekordowe obroty branży wynikające z zawirowań geopolitycznych sfinansują zniżki dla obywateli. Plany te na końcu lipca zamroził jednak prezydent Karol Nawrocki, wysyłając ustawę o specjalnym podatku do weryfikacji przez Trybunał Konstytucyjny. I właśnie to – według premiera – pozbawiło budżet elastyczności. Słowa Tuska nie zostawiają tu przestrzeni na domysły: w sytuacji, kiedy z racji globalnych kryzysów spółki paliwowe biją rekordy finansowe, budżet mógłby i powinien sięgnąć do ich kieszeni.
Mechanizm miał być prosty: rekordowe obroty branży wynikające z zawirowań geopolitycznych sfinansują zniżki dla obywateli. Plany te na końcu lipca zamroził jednak prezydent Karol Nawrocki, wysyłając ustawę o specjalnym podatku do weryfikacji przez Trybunał Konstytucyjny. I właśnie to – według premiera – pozbawiło budżet elastyczności.
W tym kontekście warto zwrócić uwagę na jedną, kluczową biznesową deklarację, która padła w tle ze strony ministra energii. Według zapowiedzi Motyki, projekt „podatku od nadzwyczajnych zysków” nie trafia całkowicie do kosza. Jesienią ma ruszyć kolejna próba przeforsowania odpowiednich przepisów.
Źródło: PAP, opracowanie własne
Zobacz również



