AKTUALNOŚCI
Miliardy w drodze. Jak zagraniczny kapitał wywozi zyski z nadwiślańskiej gospodarki
Inwestycje zagraniczne od lat pełnią funkcję silnika napędowego polskiej gospodarki. To nie tylko miejsca pracy, ale całe ekosystemy tworzące się wokół wielkich zakładów. Zarabiają na nich lokalni podwykonawcy, firmy transportowe i budżet państwa, a polski rynek pracy chłonie nowoczesne technologie. Jednak ten gospodarczy medal ma też drugą stronę. Kiedy przychodzi czas podziału wypracowanych zysków, z kraju wypływa szeroki strumień kapitału. Kto na polskim rynku zarabia najwięcej i dokąd trafiają te pieniądze?
Data publikacji: 24.09.2026
Data aktualizacji: 24.09.2026
Podziel się:

Miliardy zmieniają adres
Z analizy danych finansowych trzystu największych przedsiębiorstw w Polsce wyłania się jednoznaczny obraz: kapitał ma narodowość, a dywidendy chętnie wracają do macierzy. W ubiegłym, 2025 roku, 92 spółki z udziałem zagranicznego kapitału przetransferowały poza nasze granice 37,6 mld zł. Choć to o 4 mld zł mniej niż dwanaście miesięcy wcześniej, co potwierdzają również najnowsze odczyty Narodowego Banku Polskiego o malejącym saldzie odpływu pieniędzy z dywidend, skala zjawiska wciąż przemawia do wyobraźni.
Na czele peletonu państw, do których trafiają polskie zyski, stoją Niemcy. Nasi zachodni sąsiedzi zainkasowali 6,2 mld zł, czyli o 5 proc. więcej niż rok wcześniej. Liderem tych przepływów okazała się sieć Lidl, która przelała na konta swoich właścicieli 1,3 mld zł. Co ciekawe, droga niemieckich zysków rzadko przypomina prostą autostradę. Choć największe kwoty płyną do Niemiec bezpośrednio, to pokaźne sumy transferowane są przez kraje o przyjaźniejszym reżimie podatkowym. Ponad 2 mld zł wypracowane przez sieć Rossmann trafiło do Niemiec przez spółkę ulokowaną w Holandii, a motoryzacyjny Volkswagen wykorzystał do tego celu wehikuł w Luksemburgu.
Z analizy danych finansowych trzystu największych przedsiębiorstw w Polsce wyłania się jednoznaczny obraz: kapitał ma narodowość, a dywidendy chętnie wracają do macierzy. W ubiegłym, 2025 roku, 92 spółki z udziałem zagranicznego kapitału przetransferowały poza nasze granice 37,6 mld zł.
Amerykański skok i hiszpańskie pożegnanie
Zupełnie inaczej wygląda struktura transferów do Stanów Zjednoczonych, które z wynikiem 5,6 mld zł zajęły drugie miejsce w tym zestawieniu. Skok wypłat o niemal 200 proc. w ujęciu rocznym to w dużej mierze zasługa jednego gracza – producenta opakowań Canpack. Firma, po dwóch latach wstrzymywania się od podziału zysków, przekazała bezpośrednio do amerykańskiej centrali 2,4 mld zł. Reszta amerykańskiego kapitału w Polsce wybiera jednak trasy okrężne: Coca-Cola transferuje zyski przez Holandię, Phillip Morris przez Szwajcarię, a Amazon przez Luksemburg.
Jednym z największych płatników dywidend w minionym roku był natomiast sektor bankowy. Hiszpański udziałowiec Santander Bank Polska – przed sprzedażą swoich udziałów austriackiej grupie Erste – zdążył zainkasować 2,8 mld zł. Tuż za nim uplasował się ING Bank Śląski z przelewem rzędu 2,5 mld zł do Holandii.
Sama Holandia, choć odnotowała spadek wpływów z polskich dywidend do 3,5 mld zł, pozostaje jednym z najważniejszych węzłów na finansowej mapie Europy. To właśnie tam znajduje się główna kwatera koncernu Stellantis, do którego płyną zyski z polskich fabryk Fiata.
Inwestycje zamiast przelewów
Zmniejszenie sum wypływających z Polski nie zawsze oznacza, że zagraniczne centrale zarabiają gorzej. Najlepszym przykładem jest portugalskie Jeronimo Martins. Właściciel Biedronki przelał swoim właścicielom 2,6 mld zł, co oznacza wyraźny spadek względem lat ubiegłych. Pieniądze te wcale nie wyparowały – zyski sieci wręcz wzrosły, ale Portugalczycy postanowili reinwestować kapitał w rozwój sieci sklepów i centrów logistycznych, na co przeznaczyli blisko 2 mld zł.
Podobny mechanizm widać we francuskim telekomie Play, który zmniejszył transfery nad Sekwanę na rzecz miliardowych inwestycji w infrastrukturę 5G. Ostatecznie jednak do Francji, wspieranej solidnymi przelewami od BNP Paribas czy sieci Leroy Merlin, popłynęło 3,2 mld zł.
Zmniejszenie sum wypływających z Polski nie zawsze oznacza, że zagraniczne centrale zarabiają gorzej. Najlepszym przykładem jest portugalskie Jeronimo Martins. Właściciel Biedronki przelał swoim właścicielom 2,6 mld zł, co oznacza wyraźny spadek względem lat ubiegłych.
Kierunek: Polska
Analiza przepływów finansowych kryje w sobie jeszcze jedną niespodziankę. Część miliardów, które oficjalnie opuszczają Polskę, tak naprawdę trafia do kieszeni krajowych przedsiębiorców. Jak to możliwe? Rodzimy biznes również chętnie korzysta z zagranicznych wehikułów inwestycyjnych.
Tylko w minionym roku okrężną drogą – przez Holandię, Luksemburg czy Cypr – popłynęło do polskich właścicieli 2,4 mld zł. Zyski farmaceutycznej Polpharmy (1,9 mld zł) trafiły do holenderskiej spółki kontrolowanej przez Jerzego Staraka. Z kolei setki milionów wypracowane przez dom maklerski XTB czy chemiczną Qemeticę zasiliły konta luksemburskich wehikułów należących odpowiednio do Jakuba Zabłockiego i Sebastiana Kulczyka.
Finansowe mapy, na których kreślimy trasy wielkich kapitałów, stają się coraz bardziej skomplikowane. Jedno pozostaje jednak pewne – zagraniczni inwestorzy cenią polski rynek nie tylko za potencjał wzrostu, ale przede wszystkim za to, że ich kapitał od lat skutecznie na siebie zarabia. Pytanie, czy nasza gospodarka dojrzeje wkrótce do momentu, w którym to polskie firmy zaczną na podobną skalę wyciągać dywidendy z rynków zagranicznych?
Źródło: Business Insider Polska, opracowanie własne
Zobacz również



