Najnowsze wydanie / nr 11
Przez wiele lat polskie firmy mogły rozwijać się w środowisku, które – mimo okresowych wstrząsów – pozostawało stosunkowo czytelne. Znaliśmy główne rynki, rozumieliśmy reguły gry, a przewagi kosztowe i bliskość zachodnich odbiorców pozwalały budować skalę bez konieczności radykalnego zmieniania biznesowego DNA. Dziś ten komfort znika. Geopolityka wchodzi do arkuszy kalkulacyjnych, technologia przestaje być dodatkiem do strategii, a łańcuchy dostaw układają się na nowo. Rynki, które jeszcze niedawno wydawały się zbyt odległe, trudne albo ryzykowne, zaczynają przyciągać kapitał. Z kolei kierunki uznawane dotąd za naturalne i bezpieczne coraz częściej wymagają ponownego zdefiniowania.
