Szukaj

​

Zaloguj

Zaloguj się

Jesteś nowym klientem?

Zarejestruj się

Szukaj

​

Zaloguj

Zaloguj się

Jesteś nowym klientem?

Zarejestruj się
Strona Główna/Artykuły/Emotional fitness – dlaczego asertywność pracowników to dziś najważniejszy wskaźnik sukcesu organizacji?

AKTUALNOŚCI

Emotional fitness – dlaczego asertywność pracowników to dziś najważniejszy wskaźnik sukcesu organizacji?

Wyobraźmy sobie spotkanie zespołu. Na stole leży ambitna strategia, napięty harmonogram albo kolejny pomysł na „dorzucenie czegoś jeszcze” do już przeciążonego działu. Lider prezentuje plan i pyta o opinie. W odpowiedzi słyszy szmer potakiwania, widzi kiwające głowy i zamyka temat z poczuciem dobrze podjętej decyzji. Wszyscy się zgadzają, więc wszystko jest w porządku. Prawda?


Data publikacji: 28.09.2026

Data aktualizacji: 28.09.2026

Podziel się:

Trójka pracowników rozmawia na zewnątrz biurowca, pijąc kawę. Ilustruje to znaczenie otwartej komunikacji i asertywności w budowaniu emotional fitness w zespole.
Asertywność i otwarta komunikacja pracowników to fundamenty zdrowej kultury organizacyjnej. Źródło: Magnific Premium
Spis treści:

Niestety, to jedna z najbardziej niebezpiecznych iluzji w organizacjach. Najgroźniejsze spotkania to nie te, na których pojawia się konflikt, lecz te, na których wszyscy bez zająknięcia zgadzają się na coś, co jest nierealne, obciążające albo po prostu złe. W firmach, gdzie brakuje bezpieczeństwa psychologicznego, zgoda staje się najbezpieczniejszą strategią przetrwania. Ludzie milkną nie dlatego, że nie mają zdania – tylko dlatego, że wiedzą, ile może ich kosztować jego wypowiedzenie.

I to nie jest abstrakcyjny problem, tylko codzienność wielu organizacji. Pamiętam konkretną rozmowę z menedżerką średniego szczebla, która powiedziała mi wprost: „Wiedziałam, że ten projekt się nie spina. Wiedział to cały zespół, ale nikt nie chciał być tym, który powie to na głos”. Projekt oczywiście się rozsypał – tylko kilka miesięcy później i generując nieporównywalnie wyższe koszty.

Takie historie pokazują jedną rzecz bardzo wyraźnie – problem nie leży w kompetencjach ludzi, tylko w warunkach, w jakich mają je wykorzystywać. Emocji i odporności psychicznej nie możemy już traktować jak „miękkiego dodatku”. To dziś twarda kompetencja operacyjna. Mówimy o emotional fitness – sprawności emocjonalnej, która coraz częściej decyduje o tym, czy organizacja realnie działa, czy tylko utrzymuje pozory działania.


Najgroźniejsze spotkania to nie te, na których pojawia się konflikt, lecz te, na których wszyscy bez zająknięcia zgadzają się na coś, co jest nierealne, obciążające albo po prostu złe. W firmach, gdzie brakuje bezpieczeństwa psychologicznego, zgoda staje się najbezpieczniejszą strategią przetrwania. Ludzie milkną nie dlatego, że nie mają zdania – tylko dlatego, że wiedzą, ile może ich kosztować jego wypowiedzenie.


Architektura ciszy, czyli dlaczego wyłączamy zaangażowanie?

Jeśli spojrzymy na najnowsze dane, widać wyraźnie, że to nie jest tylko kwestia zmęczenia. Coraz częściej mamy do czynienia z czymś głębszym – stopniowym wycofywaniem się pracowników. Według naszego badania „Zaangażowanie 2025” aż 40% pracujących Polaków czuje się przytłoczonych obowiązkami. Jeszcze bardziej niepokojące jest to, że 34% nie ma w sobie gotowości, by powiedzieć przełożonemu: „to jest za dużo”.

To nie bierze się znikąd. To efekt środowiska, w którym funkcjonujemy na co dzień. Badania profesor Amy Edmondson z Harvard Business School pokazują jasno: tam, gdzie brakuje bezpieczeństwa psychologicznego, ludzie zaczynają się autocenzurować. Nie mówią, co myślą, bo kalkulują ryzyko. A to oznacza jedno – firmy tracą dostęp do wiedzy, którą mają tuż obok, w swoich zespołach.

Środowisko, które uczy milczenia

Współczesne organizacje funkcjonują dziś w permanentnej zmianie. Presja efektywności, niepewność gospodarcza, automatyzacja, reorganizacje i chroniczne przeciążenie powodują, że coraz więcej pracowników działa w trybie przetrwania. W takim środowisku ludzie bardzo szybko uczą się kalkulować ryzyko. Czy warto zgłosić problem? Czy warto zakwestionować decyzję? Czy warto powiedzieć, że projekt jest nierealny? Coraz częściej odpowiedź brzmi: nie.

Widzimy dziś wyraźny wzrost zjawiska job huggingu – pracownicy trzymają się swoich ról i stają się skrajnie zachowawczy. Przestają zgłaszać innowacyjne pomysły czy wskazywać błędy, bo każda inicjatywa oznacza ryzyko. To tryb przetrwania, w którym pracownik robi dokładnie tyle, ile musi. Ani trochę więcej.

Efekt? Spada zaangażowanie. Obecnie notujemy najniższe wskaźniki od czasów pandemii. Nasze badania pokazują, że dziś 33% pracowników znajduje się całkowicie poza kręgiem zmotywowanych. Dane Gallupa są jeszcze bardziej alarmujące – w Polsce realnie zaangażowanych jest tylko 7% pracowników, podczas gdy dwa lata temu było to 14%. Do tego dochodzi głęboki kryzys przywództwa. Aż 43% badanych nie ma zaufania do decyzji kierownictwa, a 42% jest przekonanych, że ich głos i tak nie jest uwzględniany w procesach decyzyjnych. Ludzie przestają mówić nie dlatego, że stracili zdolność analizy sytuacji. Milczą dlatego, że z ich rachunku zysków i strat jasno wynika, iż mówienie prawdy po prostu się nie opłaca.


Do tego dochodzi głęboki kryzys przywództwa. Aż 43% badanych nie ma zaufania do decyzji kierownictwa, a 42% jest przekonanych, że ich głos i tak nie jest uwzględniany w procesach decyzyjnych. Ludzie przestają mówić nie dlatego, że stracili zdolność analizy sytuacji. Milczą dlatego, że z ich rachunku zysków i strat jasno wynika, iż mówienie prawdy po prostu się nie opłaca.


Ekonomia strachu – ile kosztuje nas potakiwanie?

Zarządy często błędnie diagnozują organizacyjną ciszę, odczytując ją jako wskaźnik sprawnego zarządzania, podczas gdy w rzeczywistości to objaw lęku. Brak otwartości i niemożność postawienia granic sprawiają, że napięcie musi znaleźć inne ujście. Jeśli pracownik nie może powiedzieć „nie” swojemu szefowi, jego organizm bardzo szybko powie „nie” pracy.

Dane ZUS są jednoznaczne: w 2025 roku wystawiono 1,8 miliona zwolnień lekarskich z powodu zaburzeń psychicznych – o niemal 10% więcej niż rok wcześniej. To już nie jest sygnał ostrzegawczy, a wyjąca syrena alarmowa. Firmy, które ignorują przeciążenie i traktują stawianie granic przez pracowników jako przejaw braku lojalności, w bardzo krótkim czasie zamiast zarządzać projektami i innowacjami, będą musiały mierzyć się z gigantyczną skalą absencji chorobowych i rotacji. Wielu pracowników wolałoby rzucić pracę z dnia na dzień, niż odbyć trudną, konfrontacyjną rozmowę z szefem na temat problemów w zespole czy o zbliżającym się wypaleniu zawodowym.

Emotional Fitness jako kompetencja przyszłości

Odpowiedzią na ten narastający kryzys nie są kolejne „owocowe czwartki”, darmowe masaże czy warsztaty jogi. Organizacje potrzebują fundamentalnej zmiany i systemowego dbania o emotional fitness. Za tym pojęciem kryje się zestaw kompetencji wewnętrznych, obejmujących głęboką samoświadomość – zdolność uchwycenia momentu przeciążenia, zanim zamieni się on w kliniczne wypalenie – oraz asertywność, rozumianą jako profesjonalna umiejętność stawiania granic, negocjowania zasobów i zarządzania własną energią w czasie. Dziś te kompetencje stają się równie ważne dla codziennego funkcjonowania jak kompetencje techniczne czy eksperckie.

Badania jednoznacznie dowodzą, że osoby o wysokim wskaźniku asertywności osiągają znacznie wyższy poziom satysfakcji z pracy. Dlaczego? Ponieważ potrafią odzyskać poczucie wpływu na swoją rzeczywistość. Generują wyższą efektywność przy jednoczesnym obniżeniu poziomu stresu. Problem polega na tym, że system edukacji, a później większość programów onboardingowych w korporacjach, uczy posłuszeństwa i „dowożenia” za wszelką cenę, a nie mądrego zarządzania konfliktem czy optymalizacji napięcia.

Pytanie brzmi więc: czy firmy są gotowe na pracowników, którzy potrafią powiedzieć „nie”? Dojrzałe organizacje rozumieją, że asertywna odmowa pracownika nie jest zagrożeniem dla firmy. Jest próbą ochrony jej najcenniejszych zasobów: czasu, jakości i zdrowia ludzi.

To zresztą element przywództwa służebnego – pozwolić pracownikowi na własne zdanie i traktować je na równi ze swoją opinią. A co z firmami, które wciąż oczekują od zespołów wyłącznie potakiwania? Muszą one jak najszybciej zrozumieć, że w obecnych realiach milczący pracownik to tykająca bomba. Najcenniejszym talentem w organizacji nie jest już ten, kto bezrefleksyjnie „dowozi”, lecz ten, kto potrafi otwarcie, szybko i asertywnie się komunikować, chroniąc tym samym projekt przed katastrofą.


A co z firmami, które wciąż oczekują od zespołów wyłącznie potakiwania? Muszą one jak najszybciej zrozumieć, że w obecnych realiach milczący pracownik to tykająca bomba. Najcenniejszym talentem w organizacji nie jest już ten, kto bezrefleksyjnie „dowozi”, lecz ten, kto potrafi otwarcie, szybko i asertywnie się komunikować, chroniąc tym samym projekt przed katastrofą.


Czas na zmianę paradygmatu

W organizacjach zachodzi potężne starcie. Z jednej strony firmy poddane presji rynkowej oczekują coraz wyższej efektywności i innowacyjności. Z drugiej strony zarządzają pracownikami, którzy bez wykształconej sprawności emocjonalnej osuwają się w apatię, job hugging i chorobowe.

Liderzy, którzy podejmują dziś najlepsze decyzje, to wcale nie ci, którzy mają najczęściej rację. To ci, którzy potrafią zbudować środowisko, w którym prawda – o błędach, o zmęczeniu, o absurdalnych procesach – ma odwagę i przestrzeń, by wybrzmieć, zanim będzie za późno. Alternatywą jest biznes, w którym wszyscy uśmiechają się i zgadzają, podczas gdy statek powoli nabiera wody i w ciszy zaczyna tonąć. Osobisty komfort milczenia w krótkiej perspektywie staje się gwarancją długoterminowej, organizacyjnej porażki. Najwyższy czas wyjść z cienia i zacząć trudne rozmowy, zanim milczenie zespołu znajdzie swoje ostateczne odzwierciedlenie w twardym rachunku zysków i strat, decydując o przetrwaniu firmy na rynku.

Jak wzmacniać emotional fitness w zespole?

1. Wpisz niezgodę w proces
Zamiast pytać „czy ktoś ma uwagi?”, zadawaj pytania o ryzyka i słabe punkty. Proś konkretnych ludzi o rolę „adwokata diabła”. Gdy kwestionowanie staje się elementem procesu, przestaje być odbierane jako bunt.

2. Oddziel pomysł od człowieka
Ludzie nie boją się różnicy zdań – boją się jej konsekwencji. Rolą lidera jest pilnowanie, by krytyka dotyczyła rozwiązań, a nie osób. To fundament bezpieczeństwa psychologicznego.

3. Opieraj decyzje na danych, nie przeczuciach
Bez regularnego, anonimowego feedbacku działasz po omacku. Analiza zaangażowania, poziomu stresu czy zaufania pozwala wychwycić problemy, zanim przerodzą się w rotację lub wypalenie.

4. Dawaj przykład z góry
Żaden program nie zadziała, jeśli liderzy nie modelują zachowań. Przyznanie się do błędu, powiedzenie „nie wiem” czy asertywne stawianie granic wysyła jasny sygnał: tu można mówić otwarcie.


Magda Pietkiewicz

CEO
Enpulse

Jest ekspertem od HR i twórczynią platformy Enpulse, która służy do badania i budowania zaangażowania pracowników. Od ponad 20 lat zbiera doświadczenie i umiejętności w biznesie tworząc innowacyjne projekty we współpracy z największymi międzynarodowymi i lokalnymi markami. Posiada tytuł MBA w zakresie zarządzania biznesem uzyskany na Oxford Brookes University. Współwłaścicielka firmy Zmotywowani.pl, firmy z ponad 10-letnim doświadczeniem w konsultingu HR, której częścią jest Enpulse. Jedna z inicjatorek projektu Work War Z, który badał oczekiwania i potrzeby pokolenia Z na rynku pracy.

Zobacz również

Mężczyzna pracujący przy biurku z dwoma monitorami, analizujący dane w nowoczesnym biurze. Ilustruje to rosnące znaczenie zaawansowanych kompetencji technologicznych polskich specjalistów IT na globalnym rynku.
Przeczytaj