Szukaj

Zaloguj

Zaloguj się

Jesteś nowym klientem?

Zarejestruj się

Szukaj

Zaloguj

Zaloguj się

Jesteś nowym klientem?

Zarejestruj się
Strona Główna/Artykuły/Polska wchodzi do gry o gigafabryki sztucznej inteligencji

AKTUALNOŚCI, GOSPODARKA I FINANSE

Polska wchodzi do gry o gigafabryki sztucznej inteligencji

To już nie są kuluarowe spekulacje ani odległe wizje rodem z Doliny Krzemowej. Kiedy na świecie toczy się bezwzględna walka o dominację w sektorze sztucznej inteligencji, nad Wisłą zapadają decyzje, które mogą fundamentalnie przemodelować nasz rynek technologiczny.


Data publikacji: 03.08.2026

Data aktualizacji: 03.08.2026

Podziel się:

Dłoń dotykająca świetlistego interfejsu symbolizująca rozwój sztucznej inteligencji. Polska inwestuje w gigafabryki AI, otwierając nowe możliwości dla sektora technologicznego.
Polska dołącza do europejskiego wyścigu o budowę gigafabryk sztucznej inteligencji, angażując środki publiczne i prywatny kapitał. Źródło: Magnific Premium
Spis treści:

1. Krok w stronę europejskiej ekstraklasy

2. Państwo płaci, biznes operuje

3. Dwie trzecie tortu dla rynku komercyjnego

4. Daty, które trzeba wpisać do strategii

Krok w stronę europejskiej ekstraklasy

Kilka dni temu klamka zapadła. Jak poinformował wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski, Rzeczpospolita Polska oficjalnie złożyła podpis pod Joint Procurement Agreement. Ten z pozoru urzędniczy dokument to w rzeczywistości porozumienie o wspólnym postępowaniu przetargowym. W praktyce oznacza to jedno – formalne dołączenie naszego kraju do europejskiej inicjatywy budowy gigafabryk sztucznej inteligencji.

Z perspektywy geopolityki i biznesu nie mówimy tu o samotnej szarży. Rząd aktywnie buduje wokół tego projektu regionalną koalicję. Trwają już zaawansowane przygotowania do sfinalizowania analogicznego porozumienia z rządem czeskim, polskie starania oficjalnie wspiera Litwa, a dyplomacja technologiczna nie zwalnia tempa, prowadząc rozmowy z kolejnymi partnerami na terytorium Unii Europejskiej.

Warto przypomnieć, że fundament pod te działania wylano nieco wcześniej. 14 lipca polski rząd przyjął strategiczną uchwałę, która gwarantuje ponad 400 milionów złotych państwowego wkładu w największe centrum obliczeniowe na terenie kraju. To właśnie to potężne zabezpieczenie finansowe otworzyło Polsce furtkę do walki w unijnym przetargu na gigafabrykę.


Kilka dni temu klamka zapadła. Jak poinformował wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski, Rzeczpospolita Polska oficjalnie złożyła podpis pod Joint Procurement Agreement. Ten z pozoru urzędniczy dokument to w rzeczywistości porozumienie o wspólnym postępowaniu przetargowym.


Państwo płaci, biznes operuje

Wiceminister Standerski stawia sprawę jasno i uspokaja rynek – państwo nie zamierza udawać wszechwiedzącej firmy technologicznej. Za codzienne funkcjonowanie gigafabryk będą odpowiadać wyłącznie prywatne konsorcja. W ich skład wejdą prywatni inwestorzy, doświadczeni operatorzy infrastruktury cyfrowej oraz czołowi dostawcy technologii i usług cyfrowych.

Dlaczego jednak prywatny kapitał miałby zaryzykować wejście w tak kosztowny projekt? Odpowiedzią jest strategiczna poduszka bezpieczeństwa. Rząd, dysponując zadeklarowanymi środkami, daje twardą gwarancję wykupu wygenerowanych mocy obliczeniowych. To podręcznikowy przykład mądrego partnerstwa, w którym państwo zdejmuje z biznesu część ryzyka inwestycyjnego na najbardziej krytycznym etapie.

Dwie trzecie tortu dla rynku komercyjnego

Przejdźmy do twardych liczb, bo to one ostatecznie decydują o zwrocie z inwestycji. Model biznesowy zaprezentowany przez resort cyfryzacji jest dla wolnego rynku niezwykle obiecujący. Już od pierwszego dnia działalności nowej gigafabryki, część jej mocy obliczeniowej będzie z góry zakontraktowana i sprzedana.

Z państwowych i unijnych środków sfinansowany zostanie zakup 34 procent zasobów – po 17 procent mocy kupi Polska oraz Unia Europejska. Co więcej, polski rząd kładzie na stół długoterminową obietnicę: zobowiązuje się do kupowania swojej puli nieprzerwanie przez okres pięciu lat.

Co to oznacza dla reszty rynku? Pozostałe dwie trzecie całkowitej mocy obliczeniowej trafi w ręce prywatnego konsorcjum, które będzie mogło oferować ją na warunkach w pełni komercyjnych. Dla rodzimych firm technologicznych i startupów trenujących zaawansowane modele językowe to potencjalnie rewolucyjny zastrzyk zasobów, dostępny na wyciągnięcie ręki.


Co to oznacza dla reszty rynku? Pozostałe dwie trzecie całkowitej mocy obliczeniowej trafi w ręce prywatnego konsorcjum, które będzie mogło oferować ją na warunkach w pełni komercyjnych.


Daty, które trzeba wpisać do strategii

Kiedy ta cyfrowa lokomotywa wreszcie ruszy z miejsca? Unijny podmiot European High Performance Computing Joint Undertaking (EuroHPC JU) zaplanował w swoim pierwszym europejskim postępowaniu wybór łącznie siedmiu tego typu obiektów. Wśród nich znajdą się cztery projekty o średniej skali oraz trzy projekty o skali dużej. Polska, oceniając swoje możliwości, staje do walki o gigafabrykę średniej skali. W świecie nowych technologii „średnia skala” oznacza infrastrukturę potężnych rozmiarów – docelowo ma ona odpowiadać mocy co najmniej 75 tysięcy akceleratorów AI.

Zegar procesorów już tyka. Według informacji Ministerstwa Cyfryzacji, unijny przetarg miał zostać ogłoszony po 20 lipca bieżącego roku. Od momentu jego otwarcia prywatne konsorcja otrzymają równe 15 tygodni na przygotowanie i wysłanie swoich aplikacji. Harmonogram zakłada, że podpisy na kontraktach ze zwycięskimi podmiotami pojawią się na początku 2027 roku. Zgodnie z przewidywaniami, same fabryki mają zostać fizycznie uruchomione w roku 2028.

Źródło: Bankier.pl

Zobacz również

Wykresy giełdowe i rosnące słupki monet symbolizujące umacniającego się złotego oraz ożywienie gospodarcze. Zmiany na rynkach walutowych mają kluczowe znaczenie dla rentowności polskiego eksportu i importu.
Przeczytaj