AKTUALNOŚCI
Sprzedaż samochodów elektrycznych w Polsce spadła o 23 proc. Europa przyspiesza, a polski rynek traci tempo
We wrześniu 2026 roku w Polsce zarejestrowano 3406 nowych samochodów elektrycznych, o 23 proc. mniej niż rok wcześniej. Udział pojazdów bateryjnych w rynku nowych aut osobowych zmniejszył się z 8,9 do 6,1 proc., podczas gdy w Unii Europejskiej elektromobilność wyraźnie przyspiesza. W pierwszych dziewięciu miesiącach roku elektryki odpowiadały już za 22,7 proc. nowych rejestracji w UE. Eksperci wskazują, że główną przyczyną osłabienia polskiego rynku jest zakończenie programu NaszEauto, który umożliwiał uzyskanie nawet 40 tys. zł dofinansowania do zakupu pojazdu. Mimo spadku bieżącej sprzedaży liczba samochodów elektrycznych na polskich drogach nadal rośnie, podobnie jak dostępność infrastruktury ładowania.
Data publikacji: 04.11.2026
Data aktualizacji: 04.11.2026
Podziel się:

Polski rynek samochodów elektrycznych znalazł się w wyraźnie odmiennej sytuacji niż większość europejskich gospodarek. Podczas gdy we Francji, Niemczech i Danii rejestracje pojazdów bateryjnych rosną w dwucyfrowym tempie, w Polsce sprzedaż nowych elektryków spada już od pięciu miesięcy. Najnowsze dane pokazują, że wrzesień przyniósł nie tylko mniejszą liczbę rejestracji niż przed rokiem, ale również spadek udziału aut elektrycznych w całym rynku nowych samochodów osobowych.
Zmiana nastąpiła po zakończeniu programu dopłat NaszEauto, który przez wcześniejsze miesiące wspierał popyt na pojazdy z napędem elektrycznym. W ramach programu nabywcy mogli uzyskać do 40 tys. zł dofinansowania, co zmniejszało koszt zakupu, leasingu lub długoterminowego wynajmu samochodu. Po wyczerpaniu środków i zamknięciu naboru rynek zaczął funkcjonować bez tego instrumentu wsparcia.
Obecne wyniki wskazują, że zmiana warunków finansowania zakupów miała istotny wpływ na decyzje konsumentów. Jednocześnie rozwijana w ostatnich latach infrastruktura ładowania i rosnąca liczba samochodów elektrycznych pozostających w użytkowaniu pokazują, że osłabienie nowych rejestracji nie oznacza zatrzymania rozwoju całego sektora.
Zmiana nastąpiła po zakończeniu programu dopłat NaszEauto, który przez wcześniejsze miesiące wspierał popyt na pojazdy z napędem elektrycznym. W ramach programu nabywcy mogli uzyskać do 40 tys. zł dofinansowania, co zmniejszało koszt zakupu, leasingu lub długoterminowego wynajmu samochodu.
Piąty miesiąc spadków. Elektryki tracą udział w polskim rynku
Według raportu Polish EV Outlook Index, przygotowanego przez Polskie Stowarzyszenie Nowej Mobilności, F5A oraz OTOMOTO, we wrześniu 2026 roku zarejestrowano w Polsce 3406 nowych samochodów osobowych z napędem wyłącznie elektrycznym. To o 23 proc. mniej niż w analogicznym miesiącu poprzedniego roku.
Podobne rezultaty przedstawił Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego, który odnotował 3478 rejestracji i spadek wynoszący 22 proc. Różnice między zestawieniami wynikają z odmiennych sposobów opracowania danych, ale oba źródła wskazują na wyraźne osłabienie sprzedaży. Według PZPM wrzesień był już piątym kolejnym miesiącem, w którym liczba nowych rejestracji pojazdów elektrycznych była mniejsza niż przed rokiem.
Spadkowi wolumenu towarzyszy pogorszenie pozycji samochodów bateryjnych w strukturze rynku. We wrześniu 2025 roku odpowiadały one za 8,9 proc. rejestracji nowych aut osobowych. Rok później ich udział wyniósł zaledwie 6,1 proc., co oznacza obniżenie o 2,8 punktu procentowego. W rezultacie samochody elektryczne stanowiły mniejszą część nowo rejestrowanych pojazdów, mimo że cały rynek motoryzacyjny nie wykazywał analogicznego osłabienia.
Co istotne, według PZPM łączna liczba nowych rejestracji samochodów osobowych i dostawczych nadal rosła. Oznacza to, że pogorszenie wyników w segmencie pojazdów elektrycznych nie było jedynie odbiciem spadku całego rynku motoryzacyjnego. Dotyczyło konkretnej kategorii samochodów, która wcześniej korzystała z mechanizmów finansowego wsparcia zakupu.
Koniec programu NaszEauto zmienił warunki zakupu samochodów
Jednym z najważniejszych czynników wpływających na obecne wyniki jest zakończenie programu NaszEauto. Umożliwiał on uzyskanie do 40 tys. zł dofinansowania do zakupu, leasingu lub długoterminowego wynajmu samochodu elektrycznego. Środki te pozwalały ograniczyć początkowy koszt korzystania z pojazdu, stanowiący jeden z elementów decyzji zakupowej.
Budżet programu wyczerpał się już pod koniec stycznia 2026 roku, a nabór wniosków zakończono 30 kwietnia. Według informacji Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej złożono ponad 41 tys. wniosków o dofinansowanie na łączną kwotę przekraczającą 1,3 mld zł. Skala zainteresowania pokazuje znaczenie programu dla rynku nowych samochodów elektrycznych.
W październiku budżet wsparcia zwiększono z 1,18 mld do 1,26 mld zł. Dodatkowe środki nie zostały jednak przeznaczone na wznowienie naboru. Miały służyć obsłudze wcześniej złożonych wniosków, dlatego nie oznaczały przywrócenia możliwości ubiegania się o dopłaty przez kolejnych nabywców.
Analitycy PZPM wskazują brak bieżącego wsparcia finansowego jako główny czynnik osłabienia rynku. Jednocześnie zwracają uwagę na wysoką bazę porównawczą z 2025 roku, kiedy zakupy były wspierane przez program dopłat. Obecne spadki są więc częściowo związane z porównywaniem wyników osiąganych w odmiennych warunkach finansowania.
Dla konsumentów zakończenie programu oznacza konieczność ponownej oceny opłacalności zakupu pojazdu elektrycznego bez dotacji. Większego znaczenia nabierają cena samochodu, koszty jego użytkowania oraz dostępność infrastruktury ładowania. Decyzja o przejściu na napęd elektryczny zależy obecnie w większym stopniu od indywidualnej kalkulacji finansowej i warunków eksploatacji.
Unia Europejska zwiększa sprzedaż. Francja i Niemcy notują silne wzrosty
Osłabienie polskiego rynku kontrastuje z wynikami osiąganymi w innych państwach Unii Europejskiej. Według danych Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów ACEA od stycznia do września 2026 roku w UE zarejestrowano 1,93 mln nowych samochodów całkowicie elektrycznych. Ich udział w rynku wyniósł 22,7 proc., podczas gdy w analogicznym okresie poprzedniego roku osiągał 16,1 proc.
Oznacza to wzrost udziału pojazdów bateryjnych o 6,6 punktu procentowego w ciągu roku. W tym samym czasie Polska pozostawała jednym z państw, w których elektryki stanowiły stosunkowo niewielką część nowych rejestracji. Według danych PSNM w okresie od stycznia do sierpnia ich udział w polskim rynku wynosił 5,1 proc., wobec 21,7 proc. w całej Unii.
Szczególnie duże wzrosty liczby rejestracji odnotowano na największych rynkach europejskich. We Francji sprzedaż nowych samochodów elektrycznych zwiększyła się o 79,1 proc., a w Niemczech o 58,1 proc. W Danii wzrost wyniósł 40,3 proc. Dane te pokazują, że europejski rynek rozwija się w kierunku coraz większego udziału pojazdów bateryjnych, choć tempo zmian jest odmienne w poszczególnych państwach.
Porównanie polskich i unijnych statystyk wymaga uwzględnienia różnych okresów pomiaru. Wskaźnik 6,1 proc. dotyczy wyłącznie września w Polsce, natomiast unijne 22,7 proc. obejmuje pierwsze dziewięć miesięcy roku. Bardziej bezpośrednie zestawienie przedstawiają dane za styczeń–sierpień, w których udział aut elektrycznych wynosił odpowiednio 5,1 proc. w Polsce i 21,7 proc. w UE.
Różnica pozostaje znacząca niezależnie od przyjętego okresu porównania. Polski rynek rozwija się więc w innym tempie niż większość europejskich gospodarek, a zakończenie dopłat dodatkowo uwidoczniło jego zależność od finansowych instrumentów wsparcia.
Szczególnie duże wzrosty liczby rejestracji odnotowano na największych rynkach europejskich. We Francji sprzedaż nowych samochodów elektrycznych zwiększyła się o 79,1 proc., a w Niemczech o 58,1 proc. W Danii wzrost wyniósł 40,3 proc.
Na polskich drogach jest już ponad 166 tys. pojazdów elektrycznych
Mimo słabszych wyników sprzedaży nowych samochodów liczba pojazdów elektrycznych użytkowanych w Polsce nadal się zwiększa. Na koniec września 2026 roku zarejestrowana flota elektrycznych samochodów osobowych liczyła 152 768 pojazdów. Oznacza to wzrost o 49 proc. w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku.
Po uwzględnieniu samochodów dostawczych i ciężarowych liczba pojazdów całkowicie elektrycznych wzrosła do 166 579. Dane te pokazują, że nawet przy osłabieniu bieżących rejestracji łączna liczba elektryków na polskich drogach pozostaje znacznie większa niż rok wcześniej.
Nie ma w tym sprzeczności. Dane dotyczące sprzedaży nowych samochodów opisują liczbę pojazdów rejestrowanych w konkretnym miesiącu, natomiast wielkość floty pokazuje łączną liczbę samochodów pozostających w użytkowaniu. Rejestracje mogą więc maleć rok do roku, a jednocześnie całkowita liczba pojazdów nadal rosnąć.
We wrześniu najczęściej rejestrowanym modelem elektrycznym była Tesla Model Y, która osiągnęła wynik 460 nowych rejestracji. Drugie miejsce zajęła Tesla Model 3 z wynikiem 209 sztuk, a trzecie Toyota C-HR+, którą zarejestrowano w 180 egzemplarzach.
Dane dotyczące poszczególnych modeli pokazują strukturę bieżącego popytu, jednak nie zmieniają ogólnego obrazu rynku. Segment nowych samochodów elektrycznych pozostaje pod presją spadku rejestracji, mimo że jego całkowita skala mierzona liczbą użytkowanych pojazdów stale się zwiększa.
Ponad 13,9 tys. punktów ładowania. Szybkie ładowarki mają już większość
Równolegle z rozwojem floty pojazdów elektrycznych zwiększa się dostępność infrastruktury ładowania. Według danych Polskiego Stowarzyszenia Nowej Mobilności na koniec września 2026 roku w Polsce działało 13 936 ogólnodostępnych punktów ładowania.
Po raz pierwszy większość infrastruktury, wynoszącą 51 proc., stanowiły punkty prądu stałego DC. Oznacza to zmianę struktury krajowej sieci ładowania, w której coraz większe znaczenie mają urządzenia umożliwiające szybkie uzupełnianie energii w akumulatorach samochodów.
Największą liczbą punktów ładowania dysponowała Warszawa, gdzie funkcjonowało ich 955. Kolejne miejsca zajmowały Gdańsk z 461 punktami, Poznań z 438 oraz Kraków z 390. Zestawienie pokazuje koncentrację infrastruktury w dużych miastach, które pozostają ważnymi ośrodkami rozwoju elektromobilności.
Rozbudowa sieci ładowania ma znaczenie dla warunków użytkowania pojazdów elektrycznych. Dostępność odpowiednich urządzeń wpływa na możliwość codziennej eksploatacji samochodu, szczególnie w przypadku osób, które nie dysponują prywatnym miejscem ładowania.
Jednocześnie obecne dane pokazują, że rozwój infrastruktury sam w sobie nie wystarczył do utrzymania wcześniejszego tempa sprzedaży. Liczba punktów ładowania rośnie, a udział szybkich ładowarek przekroczył połowę wszystkich dostępnych urządzeń, jednak rejestracje nowych samochodów elektrycznych pozostają niższe niż przed rokiem.
Używane elektryki przyciągają coraz większe zainteresowanie
Inaczej niż w przypadku nowych samochodów elektrycznych przedstawia się część danych dotyczących rynku wtórnego. Według informacji OTOMOTO we wrześniu 2026 roku dostępnych było 3769 ogłoszeń sprzedaży używanych pojazdów elektrycznych. Ich liczba była o 13 proc. mniejsza niż rok wcześniej.
Mimo ograniczenia liczby ofert zainteresowanie użytkowników serwisu tą kategorią samochodów zwiększało się. Ogłoszenia dotyczące używanych elektryków odpowiadały za 2,4 proc. wszystkich odsłon w OTOMOTO, czyli dwukrotnie więcej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku.
Dane te wskazują na rosnącą uwagę poświęcaną samochodom elektrycznym dostępnym na rynku wtórnym. Nie oznaczają jednak automatycznie wzrostu liczby zawartych transakcji, ponieważ liczba odsłon ogłoszeń opisuje zainteresowanie ofertami, a nie rzeczywistą sprzedaż.
Z punktu widzenia rozwoju elektromobilności istotne jest jednak to, że używane samochody elektryczne przyciągają uwagę coraz większej części osób przeglądających ogłoszenia. W warunkach braku dopłat do zakupu nowych pojazdów rynek wtórny może stanowić alternatywę dla części konsumentów rozważających zmianę napędu.
Słabszy popyt może utrudnić rozwój polskiego przemysłu elektromobilności
Spadek rejestracji samochodów elektrycznych jest istotny nie tylko z perspektywy importerów, dealerów i kierowców. Polskie Stowarzyszenie Nowej Mobilności zwraca uwagę, że rozwój krajowego rynku ma znaczenie również dla planów budowy i rozbudowy przemysłu związanego z elektromobilnością.
Według organizacji stabilny popyt na pojazdy elektryczne stanowi jeden z warunków sprzyjających inwestycjom w nowoczesną motoryzację. Utrzymująca się niewielka liczba rejestracji może ograniczać atrakcyjność rynku dla przedsiębiorstw zainteresowanych rozwijaniem produkcji i technologii związanych z tym sektorem.
To ważny aspekt dyskusji o przyszłości motoryzacji w Polsce. Rozwój elektromobilności obejmuje bowiem nie tylko sprzedaż gotowych pojazdów, ale również działalność przedsiębiorstw dostarczających komponenty, technologie i rozwiązania niezbędne do ich użytkowania. Wielkość krajowego rynku może być jednym z czynników branych pod uwagę przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych.
Według organizacji stabilny popyt na pojazdy elektryczne stanowi jeden z warunków sprzyjających inwestycjom w nowoczesną motoryzację. Utrzymująca się niewielka liczba rejestracji może ograniczać atrakcyjność rynku dla przedsiębiorstw zainteresowanych rozwijaniem produkcji i technologii związanych z tym sektorem.
Polski rynek musi znaleźć sposób na wzrost bez dopłat
Dane za wrzesień 2026 roku pokazują, jak silnie zmieniła się sytuacja polskiego rynku samochodów elektrycznych po zakończeniu programu NaszEauto. Liczba nowych rejestracji spadła o 23 proc., a udział pojazdów bateryjnych w całym rynku samochodów osobowych obniżył się do 6,1 proc. Jednocześnie w Unii Europejskiej udział elektryków w nowych rejestracjach wzrósł w pierwszych dziewięciu miesiącach roku do 22,7 proc.
Podstawowym wyzwaniem pozostaje odbudowa popytu bez bezpośredniego wsparcia finansowego. Wcześniej program dopłat umożliwiał ograniczenie kosztu zakupu, leasingu lub wynajmu długoterminowego nawet o 40 tys. zł. Po jego zakończeniu większego znaczenia nabierają ceny samochodów, warunki finansowania oraz koszty eksploatacji.
Nie oznacza to jednak zahamowania wszystkich obszarów elektromobilności. Flota samochodów całkowicie elektrycznych w Polsce wzrosła w ciągu roku o 49 proc., osiągając 152 768 aut osobowych. Rozwija się również infrastruktura ładowania, a na rynku wtórnym zainteresowanie ogłoszeniami dotyczącymi elektryków jest dwukrotnie większe niż rok wcześniej.
Najbliższe miesiące pokażą, czy te czynniki będą wystarczające do poprawy wyników nowych rejestracji. Na razie polski rynek pozostaje wyraźnie poniżej średniej unijnej, a zakończenie dopłat uwidoczniło skalę jego zależności od publicznych mechanizmów wsparcia. Dla przedsiębiorstw motoryzacyjnych kluczowe znaczenie będzie miało to, czy sprzedaż uda się zwiększać w warunkach, w których decyzje klientów w większym stopniu zależą od ceny samochodu i rzeczywistych kosztów jego użytkowania.
Źródło: Skarbiec.biz, na podstawie danych PSNM, F5A, OTOMOTO, PZPM i ACEA, opracowanie własne
Zobacz również



